poniedziałek, 28 stycznia 2013

[082] Z cyklu Półszlachetnie - Hematyt

Uwielbiam kamienie półszlachetne ale takie dzikie - w formie sieczki, o nieregularnych kształtach, bądź tylko lekko obrobione, bo piękno tkwi w prostocie. Jest w tym magia jakaś, gdyż już samo obcowanie z tymi minerałami podczas robienia biżuterii wycisza ducha i na ciało wpływ ma ogromny.





Ostatnio zasadziłam się na hematyty. Świetnie komponują się z koralikami Toho o metalicznym połysku.


6 komentarzy:

  1. Prześliczne!! Miałam troszkę podobny naszyjnik na studniówce x lat temu;) To były drobniutkie fioletowe kamyczki o nieregularnym kształcie na srebrnych cieniutkich niteczkach.
    To co prezentujesz to prawdziwe cudeńko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:)

      Wiesz, widziałam gdzieś drobniutkie kamyki (chyba "Noc Kairu"), w formie lekkiego naszyjnika wykonanego żyłką. To było cudo! Z daleka wyglądały tak, jakby ktoś je przykleił do dekoltu. Teraz uparcie szukam nitki transparentnej, bo chodzi za mną taki projekt.

      Usuń
  2. Do niedawna moim faworytem był naszyjnik z sieczki koralowej, pleciony złotą, cieniutką nicią i ozdobiony drobniutkimi, czarnymi koralikami.
    Teraz ten hematytowy wysunął się na czołówkę:) Nawet ostatnie zdjęcie nie pokazuje jego magicznego błysku w sztucznym świetle.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję, teraz usiłuję uzyskać efekt "zawieszenia kamienia", szukam cieniutkiej, mocnej nici, która udźwignie ciężar i nie będzie się rzucać w oczy. Zrobiłam dzisiaj naszyjnik z hematytów sześciennych i o mało co udałoby mi się... gdybym nie zagęściła go tak "na bogato".
    Zatem do trzech razy sztuka:)

    OdpowiedzUsuń