piątek, 5 lipca 2013

[138] Miętowo

Zrobiłam kiedyś taki lekki naszyjniczek z sieczki awenturynu i drobnych koralików. Taki leciutki, zwiewny o orzeźwiającym, miętowym kolorze.



Kiedyś, dawno, dawno temu, wszystko, co wychodziło spod moich rąk było wypracowane, wcześniej wyrysowane, co do ruchu i materiału. Liczone: pięć w prawo, sześć  w lewo, jeden w górę... itp. Obecnie wszystko, co robię jest skazane na żywioł. Na pytanie: "Skąd miałaś wzór?" (np. na sweter), często odpowiadam: "z głowy". Widocznie na tym etapie poukładanego życia, gdy większość spraw mam pod kontrolą, moje "twórcze JA" domaga się chaosu, żywiołu i nieprzewidywalności :)
Zdecydowanie symetrię i porządek wolę podziwiać u innych.

7 komentarzy:

  1. Masz rację z tym uporządkowaniem i odmierzaniem też tak mam :) czasami zdarza mi się przenosić zasadę "na oko" do pieczenia :) no i potem ciasteczka za każdym razem są trochę inne, niestety czasami jest to wadą :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eeee tam wada - ja to postrzegam jako dziejową konieczność, ewolucję umysłu, czy wręcz wyzwolenie:) Po 40 - tce uświadomiłam sobie, że ja już nic nie "muszę", ja już tylko łaskawie "mogę".
      Co do przepisów - notatki sobie, a ja sobie. Za każdym razem korci mnie, by przełamać szablon i rutynę. Taki luz mnie dopadł, że czasami łapię się na tym, że mam zamiar wjechać pod prąd w ulicę jednokierunkową:)
      A jak mam coś wiernie odwzorować, to największą trudność sprawia mi samokontrola, by nie dodać czegoś od siebie.

      Usuń
  2. Doskonale rozumiem robienie "z głowy". ;)
    Naszyjnik prześliczny, bardzo piękny kolor :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Moja młodsza (krytyczna) córka kwituje to czasem tak: "I co? Znowu z czapy się robiło?" No cóż, czasami wygląda to jakby w tej "czapie" nic nie było, wiatr ino hulał i nie ma skąd czerpać pomysłów, ale tak się właśnie manifestuje wolność:) To jest dopiero sztuka zrobić coś z niczego!

    OdpowiedzUsuń
  4. Na szyi musi wyglądać cudnie :) Ja też robię najczęściej z głowy, a ile materiałów przy tym się namarnuje :P Jednak robienie według schematu, jak dla mnie, bardziej oszczędne :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja, dzięki temu, że mam już tę dłubaninę wg schematów za sobą, to potrafię docenić wszystkich, którzy mozolnie odrabiają wzory z karteczki. Moja starsza córka odrabia takie cudeńka z koralików http://mada-art-vision.blogspot.com/2012/10/039-koralikomania.html. Podziwiam to samozaparcie - jedno oko na karteczkę, drugie na robótkę:)

      Usuń
  5. Uważam tak: jeśli potrafisz bez schematów wyczarować "z głowy" coś interesującego i pięknego, to znaczy, że ewolucja doszła do finału, czyli jesteś w pełni wykształconym artystycznym umysłem. Naśladowanie ze schematów jest po to by się czegoś nauczyć a robienie po swojemu, to już wyższa szkoła jazdy i stanowi o niepowtarzalności twórcy.
    Naszyjnik jest soczyście wiosenny- na pewno nada uroku prostej zwiewnej letniej sukience podczas letnich spacerów. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń