poniedziałek, 12 sierpnia 2013

[146] Kapelusz

Z racji urlopu, przeglądam sobie archiwum fotograficzne. A tam taki oto jeansowy kapelutek:

Pamiętam doskonale, jak zbierałam się do szycia. Jak zwykle bez wykroju, ino z centymetrem.
Na koncie miałam już kapelutki szyte dla dzieci, takie z kliników i takie z okrągłym denkiem... a ten kapelutek z zasady miał być "jajowaty" - no i taki wyszedł. Gorzej z ozdóbkami. Miałam tyle pomysłów na ozdoby, że w końcu zostawiłam taki golusi, tylko w razie potrzeby okręcałam kolorową tasiemką, która pasowała do reszty garderoby.
A to drugie ujęcie kapelutka:



2 komentarze:

  1. :) Ja też najczęściej szyję bez wykroju. Oczywiście namarnuję materiału przy tym. Często to, co zaczęłam ląduje gdzieś w szafie i czeka na przypływ weny :)) Ostatnio jednak wzięłam się na sposób i korzystam ze strony papavero. Oczywiście modyfikuję i mieszam elementy różnych wykrojów. Z jednego rękawy z drugiego przód, a z trzeciego tył bluzki ;) A kapelusik wyszedł profesjonalnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Co do szycia, to mam takie intuicyjne podejście. Najpierw szyłam lalkom, potem mama dopuściła mnie do swojej maszyny i na początek dała stare materiały do przerobienia i żurnale. Potem na 18 - tkę dostałam maszynę Łucznik... Wykroje powywalałam, żurnale oddałam... została mi ino intuicja :)

    OdpowiedzUsuń