czwartek, 10 października 2013

[154] Kapturo - szalik...

... albo jak kto woli - szaliko - kaptur.


Jako zagorzała zwolenniczka funkcjonalnych rozwiązań, kładę nacisk na połączenie wygody z estetyką.
Co do ocieplaczy sezonowych, to tkwi we mnie traumatyczne wspomnienie z dzieciństwa, gdy wraz z nastaniem pierwszych chłodów, zaczynały się coroczne problemy z garderobą. Okrzyki rodzicielki: "gdzie podziałaś czapkę/szalik/rękawiczkę?" były na porządku dziennym. A muszę przyznać, że rodzicielka moja na każdy sezon przygotowywała mi kilka własnoręcznie wydzierganych kompletów. Wiosną dochodziło już do tego, że nosiłam tzw. "przegląd szafy", czyli co aktualnie miałam na stanie. Pamięta ktoś rękawiczki na sznurku? Mój tato żartował, że dla mnie specjalnie należy przyszyć sznurek do szalika, a ten do czapki. Zgubienie tak skonstruowanego zestawu stało się, co prawda niemożliwym wyczynem, ale zawiśnięcie na drzewie, bądź płocie, to już bardziej wykonalnym zadaniem (z tych samych mało funkcjonalnych przyczyn, nie byłam zwolenniczką wszelkich kiecek)
A wystarczyło wymyślić taki szaliko - kaptur i po problemie :) Dobrze  omotany wokół szyi, nie przeszkadza, a nakrycie głowy samo się pilnuje właściciela!



Fryzury toto nie przyklapie, ociepla szyję, chroni od zdradliwych podmuchów wiatru w kark i co najważniejsze - po wejściu do autobusu - jedną ręką można zsunąć nakrycie głowy i nie martwić się, gdzie upchnąć czapkę.



Jak widać przeżycia z dzieciństwa tak ukształtowały moje pomysły twórcze, że powoli staję się specjalistką od szaliko - kapturów.


Jak tak mozolnie dziergałam sobie kapturo - szalik, to pomyślałam nawet, by zakończyć go rękawiczkami. Ale to byłaby już przesada. Wyobraziłam sobie takiego ludka, co to siedzi skulony z zimna na trybunie stadionu, opatulony szalikiem, na głowie ma wciśnięty cieplutki kapturek, na rączkach rękawiczki zintegrowane z szalikiem. Siedzi tak sobie i mecz ogląda. Wtem nasi strzelają bramkę, ludek zrywa się skacze, wrzeszczy i robi wymach rękami tak zamaszysty, że odcina sobie dopływ tlenu, gdyż szaliczek ciut za bardzo opatulił mu gardziołko.
Czasem pomysły racjonalizatorskie należy wizualizować, by nie napędzić sobie dodatkowych kłopotów :)
Zatem pozostaję przy szaliko - kapturach/kapturo - szalikach, bo one są już sprawdzone przez całą mają rodzinkę i znajomych.

PS
Z racji braku modela, tudzież fotografa (bo do tanga trzeba dwojga), na życzenie Agi Krychy odgrzebałam jedno, stare zdjęcie w kapturoszaliku. Jak uda mi się skompletować tandem w postaci modela i fotografa, to postaram się pokazać, jak moje wyroby układają się na "nosicielu".



9 komentarzy:

  1. W pierwszej chwili myślałam, że to kominiarka :) Zawsze taką chciałam mieć, ale mama nigdy mi nie kupiła. Rękawiczki na sznurku nosiłam i zawsze gubiłam, bo akurat jedna gdzieś się oderwała :)) Teraz zaczęłam robić komplet na zimę. Mam już jakieś 4 cm szalika, może przed styczniem zdążę :)) Czy mogę zrobić sobie taki podobny kapturoszalik? :) Może pójdzie szybciej, zawsze to jedna rzecz, a nie dwie do dziergania.
    Bardzo fajny pomysł!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam dzierganie kapturoszalika, trochę to nudne i monotonne zajęcie, ale za to bezpieczne. Już tłumaczę dlaczego - człowiek wie, jak wygląda w kapturze i jak się jako tako akceptuje w takim ocieplaczu, to już połowa sukcesu, a robienie czapki "w ciemno" (wiadomo, co fason, to inny wygląd głowy) - jest trochę ryzykowne:) Zatem kapturoszaliki górą!

      Usuń
    2. Zatem spróbuję, obym tylko zdążyła przed zimą :)

      Usuń
  2. Nie do końca zrozumiałam ideę szalika, ale zdjęcie różowego pomogło mi zrozumieć :) dla takich jak ja chwilami ciężej myślących poproszę o zdjęcia na modelu :), manekinie albo chociaż dużym słoiku :))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A skąd ja słój taki wielki wezmę? No chyba, że Mężusiowi ten z nalewką podharcerzę:) Póki co wstawiłam stare zdjęcie zielonego...

      Usuń
    2. :) i od razu wszystko wiadomo :))))))) no bardzo mnie wzruszyłaś spełnieniem mojej zachcianki :)
      To jeszcze zapraszam do mnie na malowankowe candy :)

      Usuń
  3. Witaj:) Zostałaś nominowana do Liebster Blog Award
    http://little-dream-101.blogspot.com/
    Zapraszam do zabawy! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ale numer ;D bardzo oryginalny pomysł i nawet fajnie to wygląda :) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuję - mnie nurtowało to połączenie od dzieciństwa, a w sieci już są nawet gotowe rozwiązania. Sprawdzałam. O oryginalność w obecnych czasach cybersprzestrzennych jest już coraz trudniej:)

    OdpowiedzUsuń