piątek, 15 listopada 2013

[160] RĘKACYNKI

Prawa autorskie do nazwy posiada moja starsza córka.

A wszystko zaczęło się dawno, dawno temu, gdy dziecię moje pierworodne z nadpobudliwością na wszystkich frontach się przejawiającą (obecna nazwa - ADHD) - upierdzające do granic możliwości, zadające tysiące pytań w niewłaściwym miejscu i czasie itp, itd... dostało ode mnie rękawiczki własnoręcznie ozdobione. I stał się cud! Jak już zasiadło do wózka, do dało się nawet przewieźć kilkaset metrów bez skakania na główkę. Gadało tylko "do rękawiczki". Wiem wyglądało to psychodelicznie, ale za to ja miałam chwilę spokoju.
A to za sprawą tej oto rękawiczki:

... i temu podobnych, bo to jest jedyny egzemplarz, który przetrwał nie wiem jakim cudem w szpargałach z lat dziecięcych.

Młodsze dziecię spokojne było, aż nadto, ale potrzebę animacji miało wielką, więc dostało od rodzicielki całe komplety różnych "rękacynek".  Wynalazek sprawdzał się też przy karmieniu niejadka (wersja z Jackiem i Agatką). Pacynki pakowały na przemian porcje jedzenia, kłócąc się przy tym, od kogo niejadek skubnie obiadek. Była też Pani Zosia, która pomagała sprzątać zabawki. W każdym razie RĘKACYNKI skutecznie ułatwiły mi życie. Ten jedyny, zachowany egzemplarz ma nie tylko wartość historyczno - sentymentalną. Jego ujawnienie się natchnęło mnie do wykonania kolejnej serii RĘKACYNEK. Może w obecnych czasach też spełnią swoją rolę dydaktyczno - cieplno - wychowawczą?








9 komentarzy:

  1. Czegoż to się nie wymyślało dla chwili oddechu, gdy dzieci były małe. A jaki człowiek kreatywny był :) Ale pomysł z rękawiczką świetny! Ja pamiętam chusteczkę na palcu wiązałam i robiłam zajączka. Myślę, że taka RĘKACYNKA to i w dorosłym życiu może się przydać. Moja córka, jak ktoś jej truje, a ona nie chce tego słuchać to wystawia rękę i mówi "gadaj z ręką". Jakby wystawiła taką RĘKACYNKĘ, to efekt murowany.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A zajączek! Przypomniałaś mi, jak zmuszona byłam robić zajączka z pieluchy, gdy dziecię moje zgubiło przytulankę i nie mogło zasnąć. Zajączek w tej postaci przeżył kilka lat, jako jedyna, ulubiona przytulanka (wyglądał jak ściera od podłogi!)
      A co do RĘKACYNKI dla dorosłych - już widzę oczyma wyobraźni, taki oto obrazek: znudzony bezsensownym ględzeniem jegomość, który ma problemy z asertywnością, wyciąga RĘKACYNKĘ i mówi: "wiesz, chwilowo muszę się zająć czymś innym, ale nie krępuj się, mów dalej, oni cię wysłuchają i potem mi powtórzą"
      Dzięki za wizję - ubawiłam się po pachy:)

      Usuń
  2. Gdyby mój mały miał takie rękawiczki, to w końcu zacząłby je nosić :) Co chwilę coś udziergasz, a ja pewnie swojego kompletu na zimę do wiosny nie skończę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko nie módl się do Stwórcy o dłuższą zimę, bo ja tego nie przeżyję:)

      Usuń
  3. W necie dostępne są takie pacynki na alce ale tamto się wkłada każdy z osobna i można takie małe coś zgubić. A tu- fajny gadżet dla małego bąbla, który zajmie go na bardzo długo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rękawiczki też się gubią - dowód - ta jedna, biała co się uchowała, miała też kiedyś parę:)Ile ja się tych rekacynek w życiu narobiłam... dlatego teraz stworzenie takiej pary to dla mnie "pestka" :)

      Usuń
    2. tak po prostu- z marszu robisz i już. :)

      Usuń
  4. Świetne, bardzo fajny pomysł na zabawę z dzieckiem

    OdpowiedzUsuń