środa, 27 marca 2013

[107] Naszyjnik Noc Komety

Uwielbiam kamienie półszlachetne, ale nie takie grzeczne, ugładzone, wyszlifowane.
Jeśli półszlachetne - to najlepiej prezentują się półdziko i asymetrycznie.

Wzięłam bryłkę hematytu i oplotłam ją warkoczem metalicznych koralików toho i sieczki hematytowej.







Łańcuszek zrobiłam sobie sama, bo tylko czarny sznureczek mi pasował :)




Całość wyszła lekko i bardzo oryginalnie.

Na tapecie mam teraz inne półszlachetne kamienie, które przerobię na komety...

poniedziałek, 25 marca 2013

[106] Makrama i szajbalala

Tę bransoletkę wykonała moja córka jakieś osiem lat temu...

... kiedy jeszcze nikt nie myślał o Shamballach i temu podobnych makramowych cudach. A jednak sznurkomania znana jest od wieków...
... a wieki jakieś temu ja też odkryłam magię plątania.
Najpierw były to węzły żeglarskie, ratunkowe itp. Gdy wpadła mi w ręce książka "Makrama" - to zaczęło się szaleństwo.



Szaleństwo na miarę tych trudnych, siermiężnych czasów. Chęci miałam przeogromne, poradnik przestudiowany, tylko z materiałem krucho.



 Gdy opowiadałam o tym córce, to nie mogła uwierzyć.
- Jak to, głupiego sznurka nie było? - pytała
- Był ocet, reszta na kartki, a sznurek sprzedawano w sklepie dla rolników i tylko tym, którzy mieli snopowiązałkę.  Ale dla chcącego nic trudnego.  Zdobyłam belę sznurka, śmierdzącego jak stado skunksów po wizycie w pralni chemicznej i ostrego jak wata szklana. Wywietrzyłam, powyrywałam wystające drapacze i zabrałam się do dzieła. Powstawały z niego kwietniki, dywaniki i inne dziwne, siermiężne ozdoby. Ale najdziwniejszym dziełem, na jakie się zdobyłam to makramowa zasłonka koralikowa na drzwi, wykonana z dratwy i paciorków wydłubanych z trzech starych, drewnianych liczydeł.


Moje dziecko na podstawie tej samej książki wykonuje już inne rzeczy. Niby metoda ta sama, ale sznurki już jakby ładniejsze. Zupełnie inaczej działają na wyobraźnię. No tak... ja nie wpadłam na to, by zrobić bransoletkę ze sznurka do snopowiązałki:)

wtorek, 19 marca 2013

[105] Idzie WIOSNA!!!

Wiosna idzie, co prawda jeszcze Jej nie widać, ale ja już zaczęłam zaklinać rzeczywistość. Najpierw kwiatki, a potem wiosenne porządki. Mam taką nadzieję, że jak będę je kończyć, to słońce w końcu zaświeci. Umyję okna, wpuszczę promienie do domu i zacznę ROZKWITAĆ...

... jak te kwiatki...


poniedziałek, 18 marca 2013

[104] Bawełniany sweter

Przeglądając kiedyś jakieś babskie czasopismo, natrafiłam na taki sweterek:


Teraz mogę śmiało stwierdzić, że ten wzór nie do końca nadaje się na bawełniany sweter.
Zabrakło mi elastyczności:)





Z bawełny fajnie wychodzą topy, ażury i wszystkie letnie ciuszki






Zrobiłam kiedyś ażurem długą, letnią kieckę. Z bawełny. Wyszła pięknie i był to jedyny egzemplarz, na który się porwałam. Całą zimę dziergałam, a latem miałam tylko 3 (słownie: trzy) okazje, by się w niej pokazać.
W końcu dałam ją koleżance, która często biegała na różne imprezy, wernisaże i wystawy, bez względu na porę roku:)
Po kiecce został mi tylko żurnal, z którego odrabiałam.

sobota, 16 marca 2013

[102] Wisior i bransoletka

Komplecik zrobiłam z tego, co mi pozostało. Agaty Matrix poplątałam z drobnymi koralikami.





Bransoletka jest preludium do innych bransoletek. Dzięki niej wiem już, jak będą wyglądać następne egzemplarze z kamieniami półszlachetnymi - te bez łańcuszków.


poniedziałek, 11 marca 2013

[101] Bransoletka Black Shadow

Nowe bransoletki będą na bazie łańcuszka, oplecione kamieniami półszlachetnymi, sieczką koralową, szklaną i koralikami. Zapowiada się ciekawa seria. Proste i bezwymiarowe. Zrobiłam kilka jedno-łańcuszkowych prototypów. Założone po kilka na rękę, każde innego koloru, dają niesamowity efekt.

To jest prototyp:




Tu już wersja rozwinięta:







niedziela, 10 marca 2013

[100] Bordowy sweter

Sweterek zrobiłam dla siebie, dziergając go przed telewizorem. Lubię tak dla równowagi zająć się przerywnikiem, po który mogę sięgnąć, gdy akurat coś dobrego nadają w TV.
Pod ławą, w specjalnym koszyku  leżą zawsze w gotowości bojowej jakieś robótki, łatwe w robocie - takie łopatologiczne, nie wymagające liczenia, myślenia i gapienia się na robótkę.
Tu muszę przyznać, że najpierw opanowałam bezwzrokowe dzierganie, a dopiero potem bezwzrokowe pisanie na klawiaturze. Moje ręce zatem żyją swoim życiem:)

A oto wynik ich samowoli:





Zdjęcie kiepskiej jakości, dlatego spieszę wytłumaczyć, że sweterek zapinany jest na jeden guzik i do tego asymetryczny, tak, jak lubię:)

czwartek, 7 marca 2013

[099] Kolejna poduszka...

... która była kiedyś swetrem :)

Nie mogłam się rozstać z Mickey Mouse, to powołałam ją drugi raz do życia.



środa, 6 marca 2013

[098] Ponczo

Z powodu chwilowego braku modelki, zmuszona jestem zaprezentować nowe ponczo "na płask"

Zatem plaskate ponczo wygląda tak:



Jak tylko dorwę jakąś modelkę, to uzupełnię posta o wizerunek wypukły.

piątek, 1 marca 2013

[097] Lekkie bransoletki z koralików drewnianych

... czyli "zapchajdziura", jak się nie ma nic ciekawszego do pokazania:)

Ale tak między Bugiem a Odrą - oryginalna propozycja bransoletki, będąca w opozycji do innych propozycji. Bez tych charmsów, świecidełek i dyndałek. Nie uważam, oczywiście, że na te wszystkie Shamballe, Cruciani, Bananani itp. należy od razu strzelić focha, bo są wszędzie reklamowane, aż do... znudzenia.
Po to jest duża oferta innych, mniej rozdmuchanych medialnie wzorów, by móc w niej przebierać.

Ja się niestety nie wysiliłam ze swoją propozycją, jeśli chodzi o wzór. Prostota wszak też ma swój urok:)



A tu pojedynczy egzemplarz.