piątek, 29 listopada 2013

[163] Był sobie sweter...

Ano był sobie kiedyś taki sweter:

Włóczka gruba, ciężka, składająca się z luźnego splotu sześciu nitek: bawełny, wełny i akrylu.
Pod żadną kurtkę toto nie wchodziło, a do samodzielnego wystąpienia jakoś okazji nie miało.
Wzięłam toto na warsztat, sprułam przody i rękawy i przerobiłam na to:





Wszyłam zamek, zwęziłam rękawy, z których zrobiłam kołnierz. Może teraz swetrzysko będzie częściej w użyciu, zanim ponownie dorwę i przerobię na kapcie:)




piątek, 22 listopada 2013

[162] Jak zrobić czapkę na drutach? - GOTOWIEC prosty jak drut :)



Zrobiłam coś takiego:

A jak już wzięłam na warsztat ten rodzaj czapki, to przy okazji postanowiłam udokumentować, co i jak się dzierga. Wzór prosty, nie trzeba niczego przeliczać, bo wrzucam gotowca.
Ostrzegam, jakość zdjęć z powodu niedyspozycji podrzędnego aparatu nie jest artystyczna, ino poglądowa.

I tak:
Dysponowałam włóczką Mimoza, firmy OPUS:

... więc działałam na dwóch nitkach. Można też wziąć inną włóczkę o długości 120 - 150 m/ 100g.
Zmierzyłam głowę, zrobiłam próbkę wzoru, podzieliłam, pomnożyłam, podniosłam do potęgi i takie tam inne zabiegi matematyczne wykonałam i wyszło mi, że mam nabrać 80 oczek + 2 brzegowe, przy rozmiarze głowy 54 - 56 cm.
Początkowo druty w rozmiarze 2 - 2,5 dla efektu ściągania.
I tak zaczynamy wzór:
1 o.brzegowe, *2 o.prawe, 2 o.lewe, 6 o. prawych, 2 o. lewe, 2 o. prawe, 2 o. lewe*
Od gwiazdki, do gwiazdki powtarzać, aż do wyczerpania oczek. Wzór ma 16 oczek.
Dalej  lecimy, tak: na lewej stronie przerabiamy wszystko odwrotnie, na prawej w miejscu 6 o. prawych robimy warkocz. Jak ktoś nie wie, jak robić warkocz (podwójny, potrójny), to uściślę wzór:)

Dochodzimy do tego miejsca:

Na wysokości 5 - 6 cm zmieniamy druty na rozmiar 3,5 - 4. Potem aż do 18 cm lecimy nudnym warkoczem w górę.
W miejscu wbicia wykałaczek- przerabiamy 2 o. razem na lewo:

Dalej suniemy w górę aż do osiągnięcia pułapu 21 cm...


... i w miejscu zaznaczonym wykałaczkami przerabiamy 2 o. razem na lewo.

Chcąc zakończyć bardziej elegancko można pokusić się o dalsze spuszczanie oczek, tak, jak na zdjęciu:

 
czyli w miejscu wykałaczek najpierw przerobić 2 o. razem na prawo, potem przerobić lewą stronę, jak leci i tam, gdzie są wykałaczki, na prawej stronie czapki 3 o. razem na prawo.

Zszyta czapka wygląda tak:

Do tego pompon i gotowe.

Moje dziecię jednak nie zapiało z zachwytu, czapka za wysoka, za wąska (czyli dokładnie taka, jak na obrazku) i zażyczyło sobie z racji posiadania bujnej fryzury, którą nie można przyklapać niczym - czapkę szerszą i do tego z pomponem wyrastającym z czubka głowy, nie jakimś "skejtowskim zwisaczem" (czyli dokładnie takim, jak na obrazku).
Zaryzykowałam i dodałam całe 16 oczek, tak, by zachować ciągłość wzoru. Skróciłam na życzenie, wyprofilowałam górę, przyczepiłam pompon i GRA! Moja upierdliwa modelka jest o dziwo zadowolona!
Zażyczyła sobie jeszcze szal - tylko z czego ja mam ten szal wykonać, jak większość włóczki poszło w pierwszą czapkę? Tę pierwszą wystawiłam na Srebrnej Agrafce, może skusi się na nią jakiś miłośnik "skejtowskich zwisaczy" a ja zarobię na kolejne eksperymenty:)




środa, 20 listopada 2013

[161] Ponczo - nietoperz

Miało być ponczo z rozkloszowanym dołem, ale jak się zorientowałam, że włóczka mi się kończy, to musiałam zwęzić moje marzenia do ściągacza. Wyszło jak wyszło. Ja wiem, że miało być inaczej i musi trochę czasu minąć, aż zaakceptuję taki stan rzeczy!
Pewnie poleży trochę i spruję... albo zrobię sobie drugie, a to oddam kuzynce:)
Grunt, że załapałam jak to się robi, a robi się w kółko, tylko trzeba mieć druty na dłuuugiej żyłce. A z tym u mnie krucho.

piątek, 15 listopada 2013

[160] RĘKACYNKI

Prawa autorskie do nazwy posiada moja starsza córka.

A wszystko zaczęło się dawno, dawno temu, gdy dziecię moje pierworodne z nadpobudliwością na wszystkich frontach się przejawiającą (obecna nazwa - ADHD) - upierdzające do granic możliwości, zadające tysiące pytań w niewłaściwym miejscu i czasie itp, itd... dostało ode mnie rękawiczki własnoręcznie ozdobione. I stał się cud! Jak już zasiadło do wózka, do dało się nawet przewieźć kilkaset metrów bez skakania na główkę. Gadało tylko "do rękawiczki". Wiem wyglądało to psychodelicznie, ale za to ja miałam chwilę spokoju.
A to za sprawą tej oto rękawiczki:

... i temu podobnych, bo to jest jedyny egzemplarz, który przetrwał nie wiem jakim cudem w szpargałach z lat dziecięcych.

Młodsze dziecię spokojne było, aż nadto, ale potrzebę animacji miało wielką, więc dostało od rodzicielki całe komplety różnych "rękacynek".  Wynalazek sprawdzał się też przy karmieniu niejadka (wersja z Jackiem i Agatką). Pacynki pakowały na przemian porcje jedzenia, kłócąc się przy tym, od kogo niejadek skubnie obiadek. Była też Pani Zosia, która pomagała sprzątać zabawki. W każdym razie RĘKACYNKI skutecznie ułatwiły mi życie. Ten jedyny, zachowany egzemplarz ma nie tylko wartość historyczno - sentymentalną. Jego ujawnienie się natchnęło mnie do wykonania kolejnej serii RĘKACYNEK. Może w obecnych czasach też spełnią swoją rolę dydaktyczno - cieplno - wychowawczą?








niedziela, 10 listopada 2013

[159] Czapki typu "Hełm Rycerza". Rozmiar L, M, S.

Ogłaszam otwarcie sezonu na Hełmy Rycerskie. Mam już taką wprawę, że mogłabym dłubać z zamkniętymi oczami, pod warunkiem, że będę pracować na znanej włóczce i określonych rozmiarach. A żeby nudą nie wiało - podrasowałam przyłbicę - jest "z dziobem", jak oryginał.

Ten jest dla Dużego Rycerza...

 ...ten dla Małego Rycerza.

W tamtym sezonie stwierdziłam, że już dość, a w tym musiałam koniecznie wypróbować nowy patent na przyłbicę. I tak się złożyło, że dostałam zamówienie na dwa okrycia głowy.


A oto rozmiar średni, czyli damski:






Zostało mi trochę włóczki, to w wolnej chwili opracuję hełm dla Bardzo Małego Rycerza :)


wtorek, 5 listopada 2013

[158] Brązowy sweter

Sweter jest zwyczajny, czyli propozycja dla kogoś, kto dopiero nauczył się druty trzymać i oczka lewe/prawe dziergać.


Powstał jak zwykle przy okazji... tym razem porządków jesiennych. Pakowałam do wora ciuchy, które wywożę zawsze do Domu Samotnej Matki, gdy córka wyrwała mi z rąk ulubiony golf. Golf za mały, zmechacony trochę, ale jak się okazało - świetnie się układa! I ma to "coś" - jak mawia córka.

Przyjrzałam mu się wnikliwiej, by dojrzeć tego "cosia", co przywiązuje się do ciała podlotka i układa świetnie.
I znalazłam!
To "coś" - to splot ściągaczowy i sposób spuszczania oczek pod pachą.
Tu na nędznym zbliżeniu pierwowzoru, który wykonany jest maszynowo:


Postanowiłam odrobić "oczko w oczko" cały sweter. Aby uzyskać podobny efekt, musiałam zastosować podobną grubość włóczki. Udało mi się dopiero, gdy połączyłam dwie nitki włóczki Mimoza firmy OPUS. Pewnie z pojedynczej lepiej by się dziergało, ale nie miałam nic innego pod ręką.
Efekt:


Cały sweter prezentuje się na płasko tak:


 Różnica pomiędzy swetrami polega na tym, że stary jest sprany i mało elastyczny, a nowy jeszcze ściągnięty. Dorwanie modela w pozycji "wystawnej" było w tym wszystkim największym wyzwaniem. Model ruszał się, stroił miny i wykazywał inne oznaki radości. W końcu strzeliłam kilkanaście szybkich fotek. Udało mi się wybrać dwa zdjęcia robione w trybie automatycznym, czyli w końcowym etapie nie miałam kompletnie wpływu na to, co wyszło:)


Jeśli znajdzie się ktoś, kto zechce odrobić "oczko w oczko" ten rodzaj swetra, to służę instrukcją. Sweter ma rozmiar 34 - 36, ale planuję wykonać podobny w rozmiarze 38, tylko muszę zakupić odpowiednią włóczkę, by nie łączyć już dwóch nitek.