czwartek, 2 stycznia 2014

[169] Kapcie domowe

Nowy rok nastał, życzenia spełnienia marzeń aktualne przez cały czas, bez względu na obchodzone uroczystości i okoliczności. Oby nam się dobrze wiodło, zdrowie dopisywało, a czasu starczało na realizację wszystkich planów!

       W przypadku kapci, o których wspominam w tytule - czasu maiłam sporo, gorzej zaś z materiałem.
Zawsze pod koniec roku, jak to bywa w szerokim świecie, robię inwentaryzację. To taki rytuał związany z porządkowaniem szaf. Jak już przejrzę każdy ciuch trzy razy, część oddam, część poddam tzw. recyklingowi domowemu, to wtedy zasiadam, odzyskuję i przerabiam.
Tak między innymi powstają kapciochy. Piękne to one czasem bywają, bo wszystko zależy od materiału. Za to zawsze są ciepłe i dopasowane.


Jest to rodzaj "rosyjskiego walonka" połączonego ze swojską skarpetą. Jakby się uprzeć (a ja się upieram), to można takie skarpeto - kapciochy wpakować w gumowe CROKSY i jest hiper ciepło w kopytka.

Wzorowane są na kapciszkach dziecięcych...


...ale z tą dziecięcą elegancją nie mają wiele wspólnego.

Mimo wszystko narobiłam tych kapciochów całe stado, które rozeszło się "na pniu" po rodzince, a mnie została ino jeszcze ta jedna, smutna, ale za to ciepła para:


Wersja bardziej wizytowa i okolicznościowa wygląda tak:

albo tak:


W takich, to można ruszać z wizytą do znajomych. Elegancko podziękować za tzw. kapcie zastępcze, wielorazowe dla gości i wyjąć swoje, pachnące płynem do prania, świeżutkie skarpety okolicznościowo - wizytowe.

A jak już przy gościach jestem - przy okazji pokażę wersję czółenek z włóczki, które serwuję gościom, upierającym się przy zdejmowaniu butów. Kapciochy "gościnne" mają tę przewagę nad innymi, że szybko się je robi, a jeszcze szybciej czyści - wystarczy wrzucić do pralki po każdej wizycie. Zawsze posiadam dwie wersje - z ABS - em i bez. wszystko zależy od tego, czy gość ma zamiar przemieszczać się dystyngowanie czy z poślizgiem.

7 komentarzy:

  1. Do życzeń się przyłączam, a od samego patrzenia na skarpeto-kapciochy zrobiło mi się cieplej w nogi :) W najbliższym czasie też muszę siąść do skarpet, bo rodzina mnie gnębi o nowe od czasu synkowych skarpet w czachy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie na darmo moja Babcia mówiła - ciepło w nogi, to ciepło na duszy:) A wieczorki zimowe sprzyjają robótkom babcinych skarpet, tylko fotela bujanego brak...

      Usuń
  2. Świetne kapcie, miałam kiedyś taki plan żeby uszyć takowe dla gości ale na planach się skończyło :( więc może się zmobilizować i zrobić na szydełku?.... ech żeby tak znaleźć jakiś mobilizator :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ot, czego nam trzeba - mobilizatora i czasowstrzymywacza! A o pomysły i przyjemność tworzenia, to zadbamy sobie same:)

      Usuń
  3. Moja mama kiedyś robiła mi takie ciapy.. Szczerze mówiąc nie lubiłam w nich chodzić, bo ciągle się wywracałam :)) Teraz byłabym bardziej ostrożna. Mikołajowe są super! Chciałam jeszcze nominować Cię do wyróżnienia The Versatile Blogger Award, zapraszam do mnie po odbiór. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za wyróżnienie i pamięć - czasowo "obsunę" się trochę z realizacją, bom zarobiona jest wielce, ale już się cieszę na te punkty: "nominować innych" i " 7 nieznanych faktów o sobie". Z pierwszym pójdzie szybko, ale co do drugiego? Mam wrażenie, że są jeszcze takie zaskakujące fakty, o których sama nie wiem, kiedy się ujawnią, gdyż jestem osobą nieustająco zdziwioną i zadziwiającą:)

      Usuń
    2. No czytałam, czytałam.. dałaś radę :))

      Usuń