piątek, 24 stycznia 2014

[174] Prezenty od serca

Tym razem najpierw pokażę, potem opowiem, jak powstały:


Zaczęło się od tych pokrowców na "laptoki". Myślałam, że to akcja jednorazowa jest, ale jak to w takich sytuacjach bywa popyt dyktuje trendy. No i zaczęło się:
- A może by tak, kota, psa, pszczółkę, myszkę, szczurka, chomika, konika, wilka, kunę, rybkę...?  
Na moje "nie, bo zabawy przy tym dużo, a czasu brak" - usłyszałam:
-  A jak byłyśmy małe, to robiłaś nam miśki, kotki, zajączki (...), a potem hurtem oddałaś wszystko młodszemu pokoleniu w rodzinie!
Nie pomogło, że było - minęło i "to se na wrati". Zrobiły zgodnie oczy "kota ze Shrek'a", no i zabrałam się do roboty.

Tym zwierzątkom, co zostały, przyczepiłam poduszki do zadniej części, trzasnęłam stosowny napisik i niech robią za prezenty walentynkowe :)





A resztę zwierzyńca jak wyłapię i wyszarpię, to obfotografuję i pokażę.


6 komentarzy:

  1. Oj gra Ci w tej duszy, gra... blogi dają mi tyle radości, można tu spotkać prawdziwe bratnie dusze i to jest wspaniałe. Zapraszam do obejrzenia moich lalek bedzie mi bardzo miło :ę

    OdpowiedzUsuń
  2. Takie wyznanie uczuć byłoby bardzo urocze i romantyczne. :):) Śliczne poduchy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pięknie wychodzą Ci te zwierzaki, ale i tak moim ulubionym jest Śmierć Szczura :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Śliczne i słodkie w sam raz na Walentynki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Myszka jest świetna! :) pomysł bardzo ciekawy i jak dla mnie niecodzienny :) własnoręczne prezenty zawsze najbardziej cieszą :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Moje dzieci skomentowały te pomysły walentynkowe tak: "Oj coś czerwonego przyczepiło się do tych zwierzaków" :) Nie ma to jak wsparcie młodszego pokolenia! Dostały po swoim zwierzaku, to chociaż mogłyby dobrym słowem rzucić, a nie jak zwykle żarty sobie robić z matki rękodzielniczki:)

    OdpowiedzUsuń