sobota, 1 lutego 2014

[175] Czołgi



Szaleństwo jakieś rozpętało się z tymi czołgami. Mąż mojej znajomej jest zapalonym (bardziej pasuje tu słowo - wystrzałowym)  graczem WoT.  Poprosiła mnie o bardziej udoskonaloną wersję tego prototypu:


Czas naglił, bo to miał być prezent "na wczoraj" i do tego powinien wyglądać, jakby moja znajoma sama go zrobiła (takie drobne oszustwo dla dobra związku). Wersja ulepszona, ale nadal uproszczona, została przekazana. Zdjęcia rzecz jasna nie pokażę.
Oddałam i pozostał mi niedosyt. A jakby tak zrobić wersję bardziej "wypasioną"?
Zaczęłam grzebać po internecie i znalazłam to:


Jakiś diabeł mnie podkusił, bo uparłam się na detale, jakbym zapomniała, że włóczka ma swoje ograniczenia. Oczywiście wszystko jest do zrobienia, ale trzeba posiadać chyba z osiem różnych grubości włóczki, do tego dwa worki cierpliwości i kontener czasu wolnego. Tego rzecz jasna nie posiadam (moje noworoczne życzenia co do czasowstrzymywacza leżą razem z życzeniami z lat poprzednich w jakieś czarnej dziurze), więc pasuje mi tu powiedzenie: "tak krawiec kraje, jak materii staje" albo bardziej adekwatne do tej sytuacji,  takie ludowe rosyjskie: "Век живи, век учись."

Tak czy owak to, co kiedyś było szczytem radzieckiej myśli technologicznej, stało się obecnie szczytem moich możliwości!

A tutaj udało mi się uchwycić brygadę zmotoryzowaną:





7 komentarzy:

  1. Wypasiony czołg Ci wyszedł! Prawie jak prawdziwy :) No to teraz na pewno się nie opędzisz od chętnych do posiadania takowego etui :)
    A tak przy okazji ostatnio gdzieś czytałam, że naukowcy jacyś odkryli, że czarne dziury nie istnieją, więc tylko patrz jak nastąpi wysyp Twoich życzeń noworocznych, wszystkich naraz oczywiście. Mam nadzieję, że nie były sprzeczne, bo się może zapętlić :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jednorazowa akcja z dopasowaniem dzieła do oryginału, to sama wiesz, jest jak przygoda w nieznanym miejscu - niby męczy, ale satysfakcja ogromna! Pracy z tym strasznie dużo, detali od groma, a czasu brak. Po jakimś czasie koszty są nieadekwatne do włożonej pracy (materiału nie liczę), bo inna prace leżą, a człowiek się dłubie i dłubie. To jest chyba zmora wszystkich rękodzielników - czas, który w przełożeniu na pieniądze dołożony do kosztu dzieła, stawia to dzieło na bardzo wysokiej półce:) Gdybym miała czasowstrzymywacz, to ja mogę dłubać, choćby i całą armię!

      Usuń
  2. A co jest w tej lufie? :) Super czołg. Mąż znajomej na pewno będzie zachwycony :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W lufie jest słomka do napojów :)

      Usuń
  3. Dzięki, taka zabawa "w wojnę" z szydełkiem i drutami w roli oręża:)

    OdpowiedzUsuń