poniedziałek, 17 marca 2014

[181] Kuna jak malowana :)

Co tu dużo pisać... Ta sama historia jak poprzednio, te same inspiracje i ten sam zamawiający...





Córka pisze pracę o tępieniu kun domowych. Jak to w takich sytuacjach bywa, z potencjalnego oprawcy, stała się praktykującym miłośnikiem kun. Można ją śmiało nazwać "kunfanką"!

Tym razem też użyłam lampy błyskowej, by wydobyć kunę z na światło dzienne.

6 komentarzy:

  1. Kuna jak prawdziwa :) Bardzo mi się podoba, tak jak i szczur z poprzedniego postu. Pozdrowienia dla "kunfanki". Ludzie to by wszystko tępili, a przecież kuny też muszą coś jeść :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale śliczna wyszła Ci ta kuna!

    OdpowiedzUsuń
  3. Fakt.. kuny,to śliczne szkodniki.. Mają urocze mordki i piękne futerka :) Jak ich nie lubić? Może należałoby zakładać dla nich jakieś oazy, może mniej by psociły? :)
    Twoja jest urocza.. Sądząc po wzroku chyba chce zapolować na jakiegoś kurczaka :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziecię moje starsze męczy mnie teraz, bym jej wydziergała futerał na okulary w kształcie kuny. Chyba ją wyobraźnia za bardzo ponosi, nie dam się podpuścić tym razem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż byśmy bez tych naszych dzieci zrobiły :) Hmmm tym razem jednak nie szczurek ....ale jednak gryzoń :)... czy można poprosić o jakieś zdjęcia bardziej z bliska.... i więcej zdjęć :)

      Usuń
    2. Z tymi zdjęciami to teraz będzie problem, bo dziecię moje lata w tych koszulkach po ZOO i trudno mi trafić okazję, by cyknąć zdjęcie. Jak w końcu dorwę, to obcykam hurtem.

      Usuń