piątek, 7 marca 2014

[179] Duch szczura laboratoryjnego.

Duch szczura laboratoryjnego wygląda tak:


Szczurek ma swoją historię. A zaczęła się ona od pytania, czy zrobię na zamówienie szczurka z atrybutami śmierci, jak na tym zdjęciu:



"Śmierć Szczurów, znaczy się" - pomyślałam - "czemu nie".
A potem dowiedziałam się, że szczurek ma mieć ok 40 cm wzrostu. Jak tak, to czy stawiać na alegorię, czy raczej na poprawność anatomiczną? Stanęło na tym drugim. I tak szczurek zawładnął moją wyobraźnią na długo. Przejrzałam setki zdjęć, filmów, odwiedziłam sklep zoologiczny i zrobiłam mnóstwo szkiców. Córkę mianowałam moim konsultantem ds anatomii. Tak dla bezpieczeństwa, by w razie porażki móc na kogoś zrzucić winę (taki żenujący żart prowadzącego)
Teoria ma to do siebie, że czasem w starciu z oporną materią potrafi zweryfikować skutecznie nasze wyobrażenia. Po wypchaniu szczurek spasł mi się trochę i jak na ducha przystało przestał być wiarygodny. Potem był problem z łapkami. Pierwotne, białe chciałam zamienić na cieliste, różowe, by podtrzymać poprawność anatomiczną. Zamówiony róż okazał się wściekły, a beż, mało plastyczny. W konsekwencji takiego splotu wydarzeń, łapiszcze szczurzyszcza są trochę mało podobne.




Niewątpliwym sukcesem konstrukcyjnym było to, że szczurek stał sam!
A potem zaczęły się schody. Ubranko przykryło całą tę poprawność anatomiczną i uświadomiło mi przykrą prawdę: "po co ja się tak zmóżdżałam?" Najwięcej problemów miałam jednak z kosą. Ta ulepiona z Fimo, była za ciężka i nawet z podstawką sprawiała wrażenie, jakby żyła swoim życiem. Druga kosa z folii aluminiowej, okazała się tandetna, trzecia, zbyt prosta. W końcu udało mi się przeczesać park i znalazłam patyk, który pasował do całości.



Narodzinom szczurka kibicowała cała rodzinka. Pewnego dnia nakryłam dziecię moje młodsze (młodsze tylko z nazwy, bo już pełnoletnie), jak sepleniło czule do gryzonia.
No i przyszło mi puknąć się w głowę i zastanowić nad tym, czy duch szczura może mieć tak pogodną, żeby nie zaryzykować stwierdzenia "milusią" facjatę? Spojrzałam na gryzonia krytycznym okiem i pomyślałam sobie, że bardziej pasowałby mu widelec zamiast kosy. Przypomina mi raczej mnicha niż ducha. Albo wojowniczego szczura Ninja. Ale może to kwestia wyobraźni?







W trakcie pracy nad szczurkiem miałam takie pokusy, by zrobić mu oczy migające, ale nie mogłam wyregulować diod tak, by świeciły równocześnie. Druga pokusa - nagrać odgłos jakiś, który można by odtwarzać za pociągnięciem sznurka. Tutaj problem stanowiły baterie, które nie zmieściły się w zadzie gryzonia. Trzeci, doprawdy szalony pomysł, to zamontowanie mechanizmu "gwizdającego świstaka".

W końcu odpuściłam, bo choć uwielbiam takie wyzwania, to czasami łapię się na tym, że zaczynam świrować, a wtedy to już tylko mały krok mnie dzieli od "przekombinowania". Przecież najlepsze są proste rozwiązania i tego należy się trzymać!



12 komentarzy:

  1. Szczur jak żywy!!! Rączki ma tak piękne że aż mnie rozczuliły;) A z widelcej byłby Ratatuj!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ratatuj - dobre - nie wpadłam na to :)

      Usuń
  2. Aaa czyli to wersja maxi mojego ukochanego szczurka znaczy Śmierci szczurów :) albo to taka Szczurzodzilla :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczurzodzilla to jego drugie imię :) Taki napakowany Gryzoń - Koksu.

      Usuń
  3. Jest odlotowy i pierwsza i druga wersja! Super :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kto wie czym go karmili w tym laboratorium, może faktycznie koksem, choć mnie się zdaje, że raczej ciastkami z kremem, bo mu najbardziej w biodra poszło. No i kto powiedział, że duch musi być straszny? Duszek Kacper był bardzo sympatyczny :) A tak w ogóle to wyszedł Ci rewelacyjnie!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Dobrze, że już odjechał, bo rodzinka zaczęła się do niego "niebezpiecznie" przyzwyczajać. Dziewczyny przebąkiwały nawet o pustej klatce, która zalega w piwnicy. Przekonywały mnie, że szczurki potrafią być milusie itp. Jakbym o tym sama nie wiedziała! Jako nastolatka przytargałam do domu szczura laboratoryjnego. Wiecznie mi zwiewał, wchodził w szkody ale faktycznie był milusi...

    OdpowiedzUsuń
  6. Mada, jestem pełna uznania dla Ciebie :) Szczur jest rewelacyjny. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Genialne stworzenie! Cudny szczurek :)

    OdpowiedzUsuń
  8. W pierwotnym założeniu miał straszyć w laboratorium ale mam wrażenie, że bardziej śmieszy i rozczula.

    OdpowiedzUsuń