niedziela, 11 maja 2014

[189] Otulak

W założeniu miało być ciepłe, miłe, otulające, ozdabiające... taki multi - szal.


Włóczka spełnia moje oczekiwania - jest cieplutka, milutka, leciutka, elastyczna. Ma jednak jedną wadę - nie można jej pruć! Jak się już raz nabierze oczka na druty, to trzeba brnąć  z nadzieją, że efekt końcowy nie będzie się rozmijał z wyobrażeniami.
Zaryzykowałam i  porwałam się na coś kompletnie "z czapy", czyli wiedziałam, co chcę, ale nie wiedziałam, co mi wyjdzie. Taki prototyp przez duże "P".
No i zamotałam się, bo już na starcie miałam wrażenie, że węższa wstęga lepiej by się prezentowała. Brnęłam jednak dalej, tak mniej więcej przez dwa metry.
Potem to już zrobiło się wesoło. Poskręcałam, pozwijałam i za pierwszym razem wyszła mi Wstęga Möbiusa.
Dalej też było ciekawie. Ponownie poskręcałam, świadoma tego, co chcę osiągnąć, ale jak miałam wejść w to cudo, to zwątpiłam, gdzie góra, gdzie dół :)
Najgorsze jest to, że nie posiadam manekina, chętnych do pomocy na ogół brak, więc miotałam się długo, zanim osiągnęłam zamierzony cel.
Wbiłam się w to coś, by sprawdzić, czy działa, tak jak Mada chciała (zdjęcie wyżej).
Po drobnej korekcie nie pozostało mi nic innego, jak zaakceptować z umiarkowanym zadowoleniem fakt, że praca dobiegła końca ( hura ).

Na zdjęciach wątpliwej jakości przedstawiam otulak po liftingu:


Tył pokazuje, na czym to otulanie polega i dlaczego sprawiało mi taki problem:


A teraz najlepsze - wpadłam na ten pomysł z krzyżowaniem szala, podczas oglądania kultowego filmu "Rozmowy kontrolowane". Jest tam taka scena, gdzie Ryszard Ochódzki ucieka przed MO, przenosząc radiostację w koszu, w  asyście wiejskich bab.
Debiut uliczny mam już za sobą, przespacerowałam się w otulaku do warzywniaka i z powrotem, dzierżąc kosz z marchewką, zamiast radiostacji :)


7 komentarzy:

  1. Od samego patrzenia jest mi ciepło w nerki :) Bardzo fajnie wygląda, widziałam ten sposób robienia i zszywania gdzieś w sieci. Z filmu, niestety, takich szczegółów nie pamiętam, a to oznacza, że trzeba sobie przypomnieć film :) Najważniejsze, że się naumiałaś zakładać to na siebie bez pomocy innych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lekkie i cieple "toto" mi wyszło. A tak przy okazji, jak widziałaś w sieci podobne rozwiązanie, to pod jakim hasłem tego szukać? Chciałam podpatrzeć, jak inni sobie poradzili z tym zamotaniem i nie mogę trafić.

      Usuń
    2. Nie miałam pojęcia pod jakim hasłem to znaleźć, ale przekopałam moje ulubione strony, bo mi się zdjęcie rzucało często na oczy. To co ja widziałam troszkę się różni od twojego, ale sposób jest ten sam. Tu masz link http://www.pinterest.com/pin/3166662208222221/
      Widziałam jeszcze ażurowe, też raczej dopasowane, więc w sumie to było mniej więcej to samo, jak i to z warkoczami.
      Ale myślę, że Twoje zamotanie jest takie jak trzeba. Pozdrawiam :)

      Usuń
    3. Dzięki za link. Ten krótki jest ładniejszy i zgrabniejszy, ale za to w moim mogę swobodniej rękami machać :) wszystko jednak zależy od rodzaju włóczki.

      Jak mi przejdzie zniechęcenie, to wrzucę na warsztat inną włóczkę i zrobię inną wersję.

      Usuń
  2. A co z młodzieżą? Czemu nie pomaga w testowaniu a właściwie wkładaniu prototypu?!
    Chyba znasz dowcip o meteorologu i Indianach co to już drugi rok zbierają chrust? Bo ostatnio u Ciebie same ciepłe rzeczy..... żeby tylko lato się nie zasugerowało i nie chciało przyjść... Postuluję o jakieś robótki letnie :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Młodzież zalatana i obłąkana - egzaminy zdaje:) Jeszcze tydzień takiego szaleństwa mi zafundują, a przysięgam, egzorcystę zamówię!
      Taaak, ciepłe rzeczy to ja zaczęłam tworzyć, jak na dworze zima była. Teraz kończę powoli te prace długoterminowe i zaczynam się rozglądać za czymś lekkim. To, co do tej pory wymodziłam jakoś nie wprawiło mnie w dobry nastrój - nie do końca o taki efekt mi chodziło, a na powtórki jakoś nie mam teraz ochoty.

      Usuń
    2. Doskonale rozumiem problem, prucie czegoś co źle przeszyłam jest najgorszą rzeczą, ostatnio kiedy szyłam poduszki więcej prułam niż szyłam, sama nie wiem jak to możliwe :)
      Otulacz wyszedł bardzo fajnie, wygląda, że wszystko w nim w porządku i że właśnie taki efekt miał być

      Usuń