niedziela, 13 lipca 2014

[192] Dywanik z odzysku


Dywanik zrobiony na szydełku, ze starych koszulek pociętych na paski.
Jest to praca plenerowa, gdyż samo cięcie koszulek jest nudne, żmudne i brudne. Drobinki bawełny czepiają się wszystkiego (ja dla wzmocnienia efektu posmarowałam się balsamem). Potem dłubanie mega szydełkiem w pozycji medytującego jogina. A na końcu pytanie - co ja z tym czymś zrobię?
Wytrzepałam, przytargałam do domu i rzuciłam na balkon. Przyszedł pies, obejrzał sobie dokładnie, obwąchał i stwierdził, że może sobie zaanektować jako letnie, balkonowe legowisko. A niech ma i niech mu służy!
Psisko nie lubi leżeć na gołej podłodze i zawsze ładuje tyłek na wszystko, co na tej podłodze leży i służy jako izolator. Może to być plecak, karimata, projekty, mapy, czy ścierka.

Teraz ma to:


4 komentarze:

  1. No to się namęczyłaś :) Ale za to pies szczęśliwy i nic się nie zmarnowało. Dywanik wyszedł bardzo fajny. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeszcze nie próbowałam tej techniki, ale na wakacje to może być dobry pomysł, tylko trochę martwi mnie to "sypanie się" materiału.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dywanik wyszedł super! A pieska masz obłędnego, potarmosiłabym :)) Moją mogę tylko za uszy tarmosić, bo nie ma włosów, tylko sierść.. w dodatku krótką :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Melduję, że dywanik został wyprany (pies zresztą też, tyle, że psa nikt nie wykręcał). Pies wraz z posłaniem znieśli pranie dzielnie :)
    Dywanik po wyjęciu z automatu od razu nadawał się do użytku. Pies po wyjściu z wanny strzelił focha i dąsał się do wieczora na innym posłaniu...

    OdpowiedzUsuń