poniedziałek, 29 grudnia 2014

[206] Wykończyłam lisa!



Udało mi się wykończyć lisa!
A było to tak:
— Ałć! Zaatakował mnie lis — krzyknęłam z drabiny, gdy pacnęła mnie w głowę paczka z rudym wkładem.
— Jak to zaatakował lis? — zainteresowało się Dziecię moje — w domu?
— Zapomniałam go wykończyć, wcisnęłam na samą górę szafy, to teraz mnie zaatakował. Muszę się za niego zabrać, zanim zrobią to mole…
No i zabrałam się! Wszystkie elementy wydziergałam dawno temu, wystarczyło tylko je pozszywać.
Tak wygląda teraz wykończony lis:


Jest cieplutki, milutki, leciutki i RUDY!




Wersja bez zawiązywania, tylko na zaczep:










6 komentarzy:

  1. Na tym trzecim zdjęciu wygląda na bardzo wykończonego :)
    Śliczny Ci wyszedł!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest tak wykończony, że aż powietrze z niego wyszło:) Za dużo było z nim zabawy, więc rzuciłam go takiego rozkawałkowanego w kąt, przeleżał, nabrał mocy i już nadaje się do "obnoszenia".

      Usuń
  2. Hm... lis jest raczej rozkosznie rozleniwiony i leży na grzbiecie ...pełny luz i relaks :) jak rozumiem służy jako szalik?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze kombinujesz - to ma być wspomnienie z dzieciństwa - moja mama miała kilka naturalnych lisów (brrrr), nie mogłam pojąć po co nosi te zwierzęta na sobie, skoro nie bawi się z nimi. Zamarzyłam sobie wtedy, że chciałabym takiego lisa szalikowego, co to i grzeje i zabawia.
      Ja nie doczekałam się rudego szala, za to moje dzieci miały na szyi cały zwierzyniec. Zawsze przydawał się taki szal, w tramwaju, w kolejce do lekarza, itp - robił za maskotkę. Najlepszy był padalec - straszył ludzi :)

      Usuń
  3. Prześliczny. Bardzo lubię takie szaliczki-zwierzaczki. Ten lisek jest na prawdę wyjątkowy. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Superowy lisek! Fajnie, że go wykończyłaś:)

    Pozdrowienia:))

    OdpowiedzUsuń