piątek, 28 lutego 2014

[177] Militarne nakrycia głowy

Jak się nazywa taki rzemieślnik, który zawodowo zbroje kuje? Płatnerz chyba. No to ja chyba pracownię jakąś sobie na boku założę, bo tej zimy trochę tych hełmów wy... wydłubałam:)

Niedługo będę umieszczać zdjęcia z zapytaniem: "znajdź 5 szczegółów, którymi różnią się te dwa hełmy".






Póki co jeszcze się różnią, ale jak tak sobie dłubię, to widzę, że powoli dochodzę do takiego stanu, że już nic więcej zmienić się nie da. Nadejdzie taki czas, że zacznę odstawiać "taśmówkę" :) A to zrobi się nudne... No może jeszcze dla odmiany zrobię hełm z pióropuszem. Może...

W głowie mi siedzi hełmofon i hełm Wikinga. Kołacze mi się Lord Vader. Ale to za czas jakiś dopiero, jak dojrzeje, to się urodzi :)


PS
Czy taka czapa to też militarne nakrycie głowy?


środa, 12 lutego 2014

[176] Truskawkowo

Gdyby nie ułańska fantazja mojego męża, który w niedzielę zorganizował deser pt. "Wspomnienie lata", składający się między innymi z pięknych, soczystych truskawek, to pewnie nie wpadłabym na pomysł, by takowe truskaweczki wydziergać w postaci kapcioszków i czapeczki.

A tak, mogę śmiało napisać, że mąż mój został współautorem pomysłu tego oto dzieła:

I tego też:





Truskawki były tak zmodyfikowane genetycznie, że nie dość, iż wyglądały podejrzanie pięknie to jeszcze takoż samoż podejrzanie posiadały u nasady śliczną, soczyście zieloną szypułkę, razem z kawałkiem pędu i... płatkami!



sobota, 1 lutego 2014

[175] Czołgi



Szaleństwo jakieś rozpętało się z tymi czołgami. Mąż mojej znajomej jest zapalonym (bardziej pasuje tu słowo - wystrzałowym)  graczem WoT.  Poprosiła mnie o bardziej udoskonaloną wersję tego prototypu:


Czas naglił, bo to miał być prezent "na wczoraj" i do tego powinien wyglądać, jakby moja znajoma sama go zrobiła (takie drobne oszustwo dla dobra związku). Wersja ulepszona, ale nadal uproszczona, została przekazana. Zdjęcia rzecz jasna nie pokażę.
Oddałam i pozostał mi niedosyt. A jakby tak zrobić wersję bardziej "wypasioną"?
Zaczęłam grzebać po internecie i znalazłam to:


Jakiś diabeł mnie podkusił, bo uparłam się na detale, jakbym zapomniała, że włóczka ma swoje ograniczenia. Oczywiście wszystko jest do zrobienia, ale trzeba posiadać chyba z osiem różnych grubości włóczki, do tego dwa worki cierpliwości i kontener czasu wolnego. Tego rzecz jasna nie posiadam (moje noworoczne życzenia co do czasowstrzymywacza leżą razem z życzeniami z lat poprzednich w jakieś czarnej dziurze), więc pasuje mi tu powiedzenie: "tak krawiec kraje, jak materii staje" albo bardziej adekwatne do tej sytuacji,  takie ludowe rosyjskie: "Век живи, век учись."

Tak czy owak to, co kiedyś było szczytem radzieckiej myśli technologicznej, stało się obecnie szczytem moich możliwości!

A tutaj udało mi się uchwycić brygadę zmotoryzowaną: