czwartek, 22 maja 2014

[190] Sezon na truskawki

Sezon na truskawki w pełni, więc tak jakby tematycznie...

... wstrzeliłam się zupełnie niechcący, bo tak po prawdzie to miałam kolejny otulak pokazać:)

Truskawki kojarzą się z orzeźwieniem, a moje kapciochy z dociepleniem.


Tylko u mnie - rozgrzewające truskawki na chłodne wieczory :)





niedziela, 11 maja 2014

[189] Otulak

W założeniu miało być ciepłe, miłe, otulające, ozdabiające... taki multi - szal.


Włóczka spełnia moje oczekiwania - jest cieplutka, milutka, leciutka, elastyczna. Ma jednak jedną wadę - nie można jej pruć! Jak się już raz nabierze oczka na druty, to trzeba brnąć  z nadzieją, że efekt końcowy nie będzie się rozmijał z wyobrażeniami.
Zaryzykowałam i  porwałam się na coś kompletnie "z czapy", czyli wiedziałam, co chcę, ale nie wiedziałam, co mi wyjdzie. Taki prototyp przez duże "P".
No i zamotałam się, bo już na starcie miałam wrażenie, że węższa wstęga lepiej by się prezentowała. Brnęłam jednak dalej, tak mniej więcej przez dwa metry.
Potem to już zrobiło się wesoło. Poskręcałam, pozwijałam i za pierwszym razem wyszła mi Wstęga Möbiusa.
Dalej też było ciekawie. Ponownie poskręcałam, świadoma tego, co chcę osiągnąć, ale jak miałam wejść w to cudo, to zwątpiłam, gdzie góra, gdzie dół :)
Najgorsze jest to, że nie posiadam manekina, chętnych do pomocy na ogół brak, więc miotałam się długo, zanim osiągnęłam zamierzony cel.
Wbiłam się w to coś, by sprawdzić, czy działa, tak jak Mada chciała (zdjęcie wyżej).
Po drobnej korekcie nie pozostało mi nic innego, jak zaakceptować z umiarkowanym zadowoleniem fakt, że praca dobiegła końca ( hura ).

Na zdjęciach wątpliwej jakości przedstawiam otulak po liftingu:


Tył pokazuje, na czym to otulanie polega i dlaczego sprawiało mi taki problem:


A teraz najlepsze - wpadłam na ten pomysł z krzyżowaniem szala, podczas oglądania kultowego filmu "Rozmowy kontrolowane". Jest tam taka scena, gdzie Ryszard Ochódzki ucieka przed MO, przenosząc radiostację w koszu, w  asyście wiejskich bab.
Debiut uliczny mam już za sobą, przespacerowałam się w otulaku do warzywniaka i z powrotem, dzierżąc kosz z marchewką, zamiast radiostacji :)


czwartek, 8 maja 2014

[188] Drewniany komplecik

Kolejna odskocznia od monotonii dziergania:



Są to koraliki drewniane, umieszczone na elastycznej lince  jubilerskiej  o średnicy 15 cm, oplecione mniejszymi elementami drewnianymi w trzech odcieniach naturalnego drewna. Dla wzmocnienia efektu, użyłam nitki melanżowej w tym samym odcieniu.

Korale na leżąco prezentują się tak:


A na wisząco tak:


Bransoletka na leżąco wygląda tak:



A na wisząco tak:





Coś mi się wydaje, że tych "odskoczni" od dziergania będzie więcej, bo okrutnie nie lubię monotonii, a dziergając ostatnio mam wrażenie, że robię kilometrowy chodnik. 


niedziela, 4 maja 2014

[187] Czarne, drewniane koraliki

Nie wytrzymałam i musiałam choć na chwilę przerzucić się z tego długodystansowego dziergania na jakąś lżejszą formę. Potrzebowałam efektu od zaraz.
No i wygrzebałam parę koralików, zamachnęłam się szydełkiem i wyszło mi to:


Dookoła tak samo, lekkie, drewniane, regulowane...

Jak już miałam rozłożony warsztat, a koralików trochę zostało, to pokusiłam się na to:



I jak to przeważnie bywa, pomyślałam, że można by coś udoskonalić, ale zabrakło mi koralików:)

Założenie jest proste - nawlec na satynową tasiemkę dużo grubych korali, a potem opleść je drobnymi w różnej konfiguracji, długości i grubości...





... i gotowe!