czwartek, 30 października 2014

[198] Gruby, granatowy sweter

Moje wybredne i wiecznie marznące dziecię zamówiło sobie gruby sweter. Sweter w założeniu miał grzać, miał być milusi, cieplusi, a przede wszystkim nie miał pogrubiać!!!
Jak sama nazwa wskazuje - gruby sweter - to pogrubia. Nie wyobrażam sobie wzoru odchudzającego na grubym swetrze. Pogłówkowałam jednak i coś tam wymodziłam:


Sweter robiony od góry, na żyłkowych drutach, czyli "na okrągło".
Wszystko byłoby OK, gdybym na rękawy nagrała mniej oczek i potem bardziej zwężała je ku dołowi.
Te parę oczek w nadmiarze sprawia, że Młoda na bary atlety. Ale cóż, to jest prototyp, w fazie produkcji trudno przewidzieć efekt końcowy, więc brnęłam "na czuja" do końca.

Katastrofy nie ma, ale przy następnym swetrze z tego rodzaju włóczki (BON BON KALIN), wprowadzę już zmiany.
Jakby się ktoś chętny znalazł, kto chciałby skorzystać z gotowca, to służę schematem - po prostu wyjmę sweter z szafy i przeliczę te wszystkie oczka i rzędy :)



wtorek, 14 października 2014

[197] Hełm Wikinga, Rycerza i Krasnoluda

Hełmy powstają, bo mnie dziecię moje starsze podpuszcza, a ja się daję...

Ostatnio dałam się wrobić w hełm Wikinga:





Jest to wersja najprostsza, bez tego czegoś na oczy. Ale rogi ma, więc jakiś barbarzyńca może go sobie nasadzić i udawać Wikinga.

Od góry czapa prezentuje się tak:




A z boku tak:





Osobiście dodałabym takie ryżo - blond warkoczyki z boku, jak u Asterixa i w tym celu pokazałam dziecku mojemu stosowne rysunki. W odpowiedzi usłyszałam, że następny hełm mogę zrobić ze skrzydełkami, jak u Obelixa.

Póki co, pokażę starocie, czyli...

hełm Rycerza:


i hełm Wielkiego Krasnoluda Grimli z "Władcy Pierścieni":




Tak się zasugerowałam wielkim łbem Krasnoluda, że wszystkie hełmy stworzyłam w słusznym, męskim rozmiarze :)


środa, 8 października 2014

[196] Gruby sweter

Sweter gruby, jak widać.
Ciepły, wygodny i powstał przez pomyłkę.
Początkowo miał być cały czarny, ale wyjęłam inną włóczkę, niż zamierzałam. Dziergałam sobie radośnie, wyciągałam motek za motkiem ze schowka, aż okazało się, że więcej motków nie ma.
Jak widać na załączonym obrazku, robótkę zaczęłam od prawego rękawa, poprzez dekolt, aż przymusowo zakończyłam na łokciu lewego rękawa. Pruć? Nienawidzę! Kombinować, co dalej - uwielbiam! Tak, uwielbiam kombinować, ale w tym przypadku - przekombinowałam. Miałam włóczkę szarą w dwóch odcieniach, co mi po "czapkach - hełmach" została, więc brnęłam dalej.
Dokończyłam rękaw, nabrałam oczka pod biustem i kombinowałam dalej...
Sweter ciepły, teraz przekonuję siebie, że też ładny. A co mam zrobić? Będę nosić! Na zdrowie!