środa, 16 grudnia 2015

[225] Czapka Minionek

Wszyscy mają Minionka, mam i ja!

Czapka zaczęta jakiś czas temu i z braku czasu rzucona w kąt. Przy okazji świątecznych  porządków, a co za tym idzie, odkurzaniu kątów, odnalazłam toto i wykończyłam. Teraz śmiało mogę rzecz - wykończyłam MINIONKA!!!
Tradycyjnie, jak zawsze, pięć po dwunastej, czyli wtedy, gdy fala szału na te stworki powoli opada.

Jest to mój pierwszy Minionek, wydziergany z resztek, dlatego ma jedno oko. Na szczęście takie typy też urzędują, więc się jakoś wpasowuje w schemat. Gatki trochę za jasne, ale cóż... toż to przeca prototyp i z czegoś musiał powstać. Opanowałam mniej więcej technologię produkcji Minionków, zatem niewykluczone, że następne będą bardziej dopracowane.





Minionek ma łapki i nóżki. Tak mi odbiło, przy tym wykańczaniu, że mu nawet sznurówki zafundowałam, chociaż tak do końca nie jestem przekonana, czy takowe posiadać musi.
Teraz  jak tak na niego patrzę, to już mi po głowie lata, że to i owo zmieniłabym, ale pruć nie będę, więc jeśli chcę zobaczyć, jak te moje wizje będę się prezentować, to muszę stworzyć mu kumpla :)



środa, 9 grudnia 2015

[224] Czapka hełm Rzymianina

Do hełmu rycerza wystarczy dodać  pióropusz i już mamy HEŁM RZYMIANINA.

Niewielki lifting, ale jaka wielka zmiana :)



Szacun wielki dla Pana, który w ten oto oryginalny sposób wyindywidualizuje się
z rozentuzjazmowanego tłumu !!!





Pozdrawiam wszystkich pozytywnie zakręconych, albowiem dzięki tym ludziom stać mnie na takie szaleństwa, jak np. prototyp czapki Muffinki, czołgu, czy śmierci szczura laboratoryjnego, oraz wiele, wiele innych.

poniedziałek, 7 grudnia 2015

[223] Hełm bardzo małego Wikinga






Tak jakoś niechcący wyszło, że ze wszystkich moich prac największym powodzeniem cieszą się czapki - hełmy.
Robię je wg autorskiego projektu. Doszłam do wniosku, że umownie "zastrzegę sobie patent", czyli nie będę nikogo wtajemniczać, jak mi te oczka się układają. A dlaczego? Ano dlatego, że wykonanie prototypu to zawsze długa i żmudna praca. Nie tylko fizyczna (ta to jest pikuś), ale głównie logistyczna. Rodzi się jakiś projekt, który siedzi mi w głowie i zaprząta myśli.  Nie pozwala spać, zmusza do kombinowania. Potem przychodzi  faza produkcji, z którą też różnie bywa... Nie zapisuję sobie co po kolei robię, nie liczę oczek, nie utrwalam tego jakoś wg schematów na przyszłość. Jedyna dokumentacja to zdjęcia. Jeśli przyjdzie mi zrobić kiedyś następną, podobną czapkę, to zerkam na zdjęcie i cały proces technologiczny uruchamia mi się ponownie w głowie w postaci filmu. Gdybym musiała to jakoś wytłumaczyć innym, to oszalałabym chyba, bo ja tego po prostu nie potrafię ubrać w słowa, liczby, schematy itp. Taka czapka powstaje intuicyjnie, jak większość moich prac, zresztą :)

Przy okazji dłubania przy tych czapkach naszła mnie myśl, o opłacalności takiego przedsięwzięcia...
I wyszło mi, że w takiej postaci, w jakiej tworzę te hełmy, to wkład pracy ma się nijak do wyceny.

Pokusiłam się kiedyś, by zsumować każdą minutę, którą poświęcam przy  dzierganiu takiego hełmu:






I wyszło mi, że sumaryczny czas pracy to około 6 godzin (przy moim tempie, to imponujący wynik, ponieważ ja dziergam z prędkością karabinu maszynowego).
Samą czaszę dziergam 2 godz 40 min.
przyłbicę 1 godz 50 min
grzebień 1 godz.
szycie i wykończenie 15 min.

Licząc sobie stawkę 10 zł/godz wychodzi mi, że sama robocizna to koszt ok. 60 zł.
Do tego włóczka i guziki - ok 15 zł
Taki hełm powinien kosztować 75 zł.

Myślę, że to rozsądna cena za czapkę dla dorosłej osoby.
Sprawa komplikuje się, gdy taką samą czapkę trzeba zrobić dla małego dziecka. Technologia ta sama, czas poświęcony, nieznacznie mniejszy i materiału też trochę mniej.
Ale kto da za czapkę dla dziecka tak na oko 60 zł?

Najwięcej dłubaniny jest przy hełmie Wikinga.

Proszę sobie porównać:





To jest najbardziej pracochłonny model. Każdy element robię i zszywam oddzielnie.

Może kiedyś pokuszę się, by rzetelnie podliczyć czas spędzony nad tego rodzaju czapkami. Orientacyjnie wyszło mi, że czas przy dużej i małej jest prawie ten sam, do tego trzeba się bardzo pilnować, by te wszystkie elementy wycyrklować idealnie. Im mniejszy model, tym ta staranność musi być większa, bo pole manewru niestety ograniczone.

Czapki będę robić, dopóki będzie mi to sprawiać przyjemność.
Obecnie po głowie chodzi mi hełm Lorda Vadera. Już teraz wiem, że będzie to wyzwanie dużo bardziej skomplikowane, niż taki WIKING, ale czego nie robi się dla frajdy :)




środa, 18 listopada 2015

[222] Hełmy - hurt/detal :)

Paradoks "hełmowej manufaktury" polega na tym, że największym zainteresowaniem cieszy się w miesiącach letnich. W czerwcu dostałam zapytanie, czy zaopatrzę pięcioosobową rodzinę z te militarne nakrycia głowy. Pomyślałam sobie, że do chłodów kupa czasu, to mogę z doskoku podłubać sobie te hełmiszcza, a co mi tam...
Finał był taki, że od kilku dni zapitalam, jak karabin maszynowy i odwalam taśmową robotę... Tak to jest, jak się zszywanie zostawia na ostatnią chwilę :)

Historia czapki hełmiastej sięga kilku lat wstecz, gdy to zapragnęłam udowodnić córce, że nie taki trudny do realizacji jest podesłany przez nią "kwejkowy hit internetowy".

Zrobiłam prototyp...

 ... a potem, to już tak jakoś samo poszło...

Czapy robię "z czapy", czyli z głowy, czyli z niczego (nie oznacza to, że pusto mam w głowie, ale wręcz przeciwnie - w głowie to ja mam sporo pomysłów, gorzej z tzw. dokumentacją papierową).
Za każdym razem kombinuję od nowa... jak to leciało?

No i poleciało...

Hełmy dla rodzinki rożną się nieznacznie między sobą, bo robione metodą "na oko". Grunt, że rozmiar się zgadza i proporcje zachowane.


Jasne są babskie, a ciemne chłopacki... albo odwrotnie :)

piątek, 28 sierpnia 2015

[221] Dwie ażurowe kiecki

Jedną kieckę wydziergałam z maju, drugą w czerwcu. Potem kombinowałam z halkami pod kiecki. Długo te kiecki czekały na sesję zdjęciową. Jak się w końcu doczekały, to okazało się, że zdjęcia są wątpliwej jakości. Trudno. Może z czasem wymienię je na inne, a póki co pokazuję to, co mam:


Włóczka to kilka nitek bawełnianych i jedna jakaś taka elastyczna. Jest to "demobil" zdobyty na Allegro. Pani likwidowała firmę i udało mi się baardzo okazyjnie nabyć parę worków takich przemysłowych motków (żałuję, że nie zrobiłam zapasów).
O dziwo dziergało się przyjemnie, choć nitka stosunkowo cienka.
Kiecki podobne:


Zastosowałam tzw. "dzierganie intuicyjne",  czyli nie korzystałam z żadnych podpowiadaczy, obliczaczy i temu podobnych udogodnień. Aż sama się zdziwiłam, że od początku, do końca udało mi się zrealizować zamysł. Kiecki są takie, jakie mi się przyśniły.

To jest kiecka córki. Ażur zaczęłam pod biustem.



A to moja kiecka. Ażur zaczyna się od pasa.




środa, 10 czerwca 2015

[220] Sukienka z włóczki

Kieckę wydziergałam jakiś czas temu. Zimą zaczęłam, późną wiosną skończyłam. Ciuch przewietrzyłam, przeparadowałam się w chłodniejsze dni kwietnia i maja. Chcąc jednak pochwalić się Cyberświatu, musiałam czekać do czerwca, by ktoś z domowników raczył chwycić za aparat.

Praca długodystansowa, monotonna ale nie absorbująca wszystkich zmysłów. Z powodzeniem mogłam sobie dziergać i oglądać telewizję. Do samego końca nie byłam pewna, czy mieszczę się w założonym rozmiarze, bo nie chciało mi się ściągać tego miliona oczek na sznurek, by sobie przymierzyć i z powrotem nakładać ten milion oczek na druty.
Efekt - góra ciut za szeroka, ale co tam...


Szerokość kiecki regulowałam na bokach.


Od tyłu widać, że góra trochę za szeroka.


Teraz dziergam letnią kieckę z cienkiej bawełny. Jeśli będę się posuwać w takim tempie, jak z tą kiecką, to premierę mogę śmiało zapowiedzieć na jesień :)

czwartek, 30 kwietnia 2015

[219] Nietoperek - wampirek

Kolejna koszulka malowana "biegiem" na zamówienie Dużego Dziecia.

Nietoperek to wdzięczny temat na koszulki. Dzieć mój ma ich już kilka, obecnie są mocno sprane, ale nadal kochane, jak ta koszulka:

Teraz Dzieć mnie męczy, by powtórzyć temat :)


sobota, 25 kwietnia 2015

[218] Śmierć Szczurów - koszulka

Kto czytał Pratchetta, ten zna mrocznego pomocnika Śmierci z "Kosiarza".
Piskacz we własnej osobie wylądował właśnie na koszulce:

"-Pip? Pip?
PIP, wyjaśnił Śmierć Szczurów.
- Piip?
PIP, potwierdził Śmierć Szczurów.
- [nastroszenie wąsików] [zmarszczenie noska] ?
PIP.
Szczur był załamany. Śmierć Szczurów położył mu na ramieniu kościstą, ale nie do końca
nieżyczliwą łapkę.
PIP."

Moje dziecię tak upodobało sobie ten rysunek, że cyklicznie podrzuca mi do malowania koszulki
i torby.

Tym razem jest to koszulka z krótkim rękawem


Kosę namalowałam farbą z domieszką połyskującego akrylu, co w słońcu daje niesamowity efekt.





środa, 18 marca 2015

[216] Bordowa tunika

Włóczka kupiona na Allegro - tania, trochę dziwna, bo składająca się z kilku samodzielnych nitek. Żadne "skrętki", czy "zaplotki" - same nitki.
Aby nie utrudniać dodatkowo sobie pracy, postanowiłam wydziergać tunikę wg wzoru "od góry".
Udało się! Nosi się dobrze, pierze się ładnie, gorzej było z produkcją, bo te pojedyncze nitki przeszkadzały w dzierganiu.
Tunika wygląda tak:


piątek, 20 lutego 2015

[215] Czapka - toczek

Ta czapka po prostu mi się przyśniła:

Zabrałam się biegiem do dziergania, zanim obraz snu rozmyje mi się w pamięci.
Na ogół, jak coś mi się przyśni, to mam w pogotowiu szkicownik przy łóżku i szybciutko, po omacku bazgrzę. To bazgranie dotyczy wszystkich dziedzin życia i zawsze się sprawdza. Wieczorem zadaję mojej podświadomości "pracę nocną", a jak mi pyknie lampka w głowie (niczym Pomysłowemu Dobromirowi z dobranocki - tak, tak, była kiedyś taka dobranocka), to szybciutko przenoszę ideę na papier i GOTOWE! Bywają też takie nocki, gdy moja podświadomość ma gdzieś "pracę nocną", no to wtedy śpimy snem twardym i czekamy na lepsze czasy (a raczej nocki). Tym razem udało się!

Ta czapa to jest prototyp, ale w tym przypadku chyba nic bym już nie udoskonalała. Wszystko wyszło tak, jak się wyśniło :)



poniedziałek, 16 lutego 2015

[214] Biała czapka

Zrobiona na specjalne zamówienie w ekspresowym tempie. Zdjęcia też trzaskałam "biegiem" i dopiero teraz zobaczyłam, że ich jakość jest nie do końca zadowalająca. Sama czapka nawet mi się udała i gdybym miała zrobić podobną, to pokusiłabym się teraz na bardziej włochatą włóczkę, imitującą futerko.

Czapka z góry wygląda tak:





sobota, 14 lutego 2015

[213] Walentynki

W tym roku święto nastało, a ja nic nowego z tej okazji nie poczyniłam.
Znaczy się, życiowo to ja jestem przygotowana do świętowania (a jakże!) ale blogowo, czyli robótkowo, zdałam się jeno na wspomnienia.

Przeglądając archiwum wpadłam na takie oto okolicznościowe zdjątka:



Sercowo zapisały mi się takie oto naszyjniczki:


Do tego jeszcze ten żółciutki:


Okolicznościowo kojarzą mi się jeszcze te z różyczkami:


i te z korali...


i te z kamieni półszlachetnych...

... i wiele, wiele innych, ale alby nie przedłużać, w tym dniu chciałabym życzyć wszystkim już zakochanym i tym, którzy czekają na swoją jedyną miłość:

SZCZĘŚCIA, RADOŚCI I SAMYCH SŁONECZNYCH DNI W RÓŻOWYCH OKULARACH!


niedziela, 8 lutego 2015

[212] Jak zrobić kapcie na drutach?

Pomyślałam sobie, że jak już tak produkuję taśmowo te kapciochy, to "rzutem na taśmę" napiszę instrukcję ich dziergania.
Model, jak na obrazku:

Patrząc na kolorek tych papuci, trudno je nazwać "wizytowe", raczej bardziej domowe, ale cóż - jakie resztki - takie kapcie:)
Tak jakoś niefortunnie dobrałam te nitki, że zdjęcia wyszły mi rozmazane (okazuje się, że nie tylko ja dostawałam oczopląsu przy tym zestawie włóczek, aparat wręcz wariował, próbując automatycznie dobrać ostrość).
Ale do rzeczy.

Użyłam trzech nitek - o grubościach (tak na oko) 180m/100g.
Każdy ma inne resztki, więc postanowiłam jednocześnie operować ilością oczek/rzędów, jak i długością.

Algorytm tych kapci, to trzy jednakowe "części" przedzielone ścieżką prawych oczek, jak na zdjęciu:


W moim przypadku - nabrałam 23 oczka i przerabiałam drutami nr 4
Pierwszy rząd przerobiłam prawymi oczkami.
Drugi rząd to już 7 oczek prawych, 1 lewe, 7 oczek prawych,  1 lewe, 7 prawych.
Nieparzyste rzędy przerabiać jak rząd pierwszy, a parzyste jak drugi.

I tak dochodzimy do długości ok.  12 - 13 cm.


Teraz na prawej stronie robótki przerabiamy wszystko na prawo, a na lewej - na lewo, aż dochodzimy do tego miejsca:

W moim przypadku (rozmiar kapci 38 - 39), na wysokości 17 cm, zaczynam zmniejszać, czyli formować "nosek" kapci.
W tym celu, na prawej stronie, przerabiam pierwsze 6 oczek i 7 i 8 przerabiam razem. Potem kolejne 7 oczek i dwa następne znowu na prawo razem. Do końca pozostaje kolejne 6 oczek na prawo.  Całe to formowanie polega na tym, by w środkowej części kapci, przez cały czas pozostawała ta sama liczba oczek (w moim przypadku 7), a zmniejszała się ta liczba z zewnętrznych części.
Tak sobie radośnie spuszczam te oczka za każdym razem na prawej stronie, aż po zewnętrznych stronach pozostaną mi tylko 2 oczka.
Wtedy zakończam robótkę, przepuszczając pierwsze oczko przez wszystkie pozostałe.
Tak, jak tu:


Teraz zabieramy się za zszywanie.
Aby uformować piętę, musimy elegancko zmarszczyć środkową część robótki:


Potem pozostaje nam tylko zszyć resztę i mamy kapciocha :)

Zabawa jest o tyle przyjemna, że wzór prosty, resztki włóczek schodzą, a posiadanie takich kapci ma swoje zalety.
Jedna  - obuwie dla wszystkich tych gości, którzy upierają się, by zdjąć buty, a my wiemy, że od ostatniego mycia podłogi minęło już trochę czasu, pies dołożył coś "od siebie" (czyli nawnosił z podwórka piasek), a GOŚĆ ma jasne skarpetki!
Druga - gdy wybieramy się do kogoś z wizytą i aby nie zmarznąć w kopytka i nie latać w skarpetach po czyichś włościach, sięgamy do torebki i mamy gotowy pantofel na nogę.
Trzecia - froterowanie podłogi połączone ze ślizgiem  - zabawa o tyle samo przyjemna, co niebezpieczna :)

Potem wszytko wrzucamy do pralki i możemy zaczynać zabawę od nowa.
Kapeć wizytowy można przyozdobić kwiatkiem, kokardką, zrobić z eleganckiej włóczki (a nie z resztek nie do końca pasujących kolorów!) i paradować z gracją po apartamentach.
Oczywiście, dla bezpieczeństwa, by nie pozbawić się uzębienia, można podszyć kapcie czymś nieślizgającym się, albo zwyczajnie nakapać trochę silikonu. 

Ja w tym sezonie nadziergałam mnóstwo kapci, bo szykuje mi się wymiana starego obuwia na nowe:)