środa, 18 listopada 2015

[222] Hełmy - hurt/detal :)

Paradoks "hełmowej manufaktury" polega na tym, że największym zainteresowaniem cieszy się w miesiącach letnich. W czerwcu dostałam zapytanie, czy zaopatrzę pięcioosobową rodzinę z te militarne nakrycia głowy. Pomyślałam sobie, że do chłodów kupa czasu, to mogę z doskoku podłubać sobie te hełmiszcza, a co mi tam...
Finał był taki, że od kilku dni zapitalam, jak karabin maszynowy i odwalam taśmową robotę... Tak to jest, jak się zszywanie zostawia na ostatnią chwilę :)

Historia czapki hełmiastej sięga kilku lat wstecz, gdy to zapragnęłam udowodnić córce, że nie taki trudny do realizacji jest podesłany przez nią "kwejkowy hit internetowy".

Zrobiłam prototyp...

 ... a potem, to już tak jakoś samo poszło...

Czapy robię "z czapy", czyli z głowy, czyli z niczego (nie oznacza to, że pusto mam w głowie, ale wręcz przeciwnie - w głowie to ja mam sporo pomysłów, gorzej z tzw. dokumentacją papierową).
Za każdym razem kombinuję od nowa... jak to leciało?

No i poleciało...

Hełmy dla rodzinki rożną się nieznacznie między sobą, bo robione metodą "na oko". Grunt, że rozmiar się zgadza i proporcje zachowane.


Jasne są babskie, a ciemne chłopacki... albo odwrotnie :)

3 komentarze:

  1. I paradoksalnie "zakute łby" są bardzo otwarte i odważne, skoro jednogłośnie opowiedziały się za takim nakryciem głowy. :D Odwaliłaś kawał dobrej roboty. Pozdrawiam bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podziwiam zawsze tych wszystkich, którzy potrafią na luzie wyindywidualizować się z tłumu. Pozdrawiam ciepło.

      Usuń
  2. Świetne !!! toż to doskonałe zabezpieczenie na zimę :)))

    OdpowiedzUsuń