piątek, 20 lutego 2015

[215] Czapka - toczek

Ta czapka po prostu mi się przyśniła:

Zabrałam się biegiem do dziergania, zanim obraz snu rozmyje mi się w pamięci.
Na ogół, jak coś mi się przyśni, to mam w pogotowiu szkicownik przy łóżku i szybciutko, po omacku bazgrzę. To bazgranie dotyczy wszystkich dziedzin życia i zawsze się sprawdza. Wieczorem zadaję mojej podświadomości "pracę nocną", a jak mi pyknie lampka w głowie (niczym Pomysłowemu Dobromirowi z dobranocki - tak, tak, była kiedyś taka dobranocka), to szybciutko przenoszę ideę na papier i GOTOWE! Bywają też takie nocki, gdy moja podświadomość ma gdzieś "pracę nocną", no to wtedy śpimy snem twardym i czekamy na lepsze czasy (a raczej nocki). Tym razem udało się!

Ta czapa to jest prototyp, ale w tym przypadku chyba nic bym już nie udoskonalała. Wszystko wyszło tak, jak się wyśniło :)



poniedziałek, 16 lutego 2015

[214] Biała czapka

Zrobiona na specjalne zamówienie w ekspresowym tempie. Zdjęcia też trzaskałam "biegiem" i dopiero teraz zobaczyłam, że ich jakość jest nie do końca zadowalająca. Sama czapka nawet mi się udała i gdybym miała zrobić podobną, to pokusiłabym się teraz na bardziej włochatą włóczkę, imitującą futerko.

Czapka z góry wygląda tak:





sobota, 14 lutego 2015

[213] Walentynki

W tym roku święto nastało, a ja nic nowego z tej okazji nie poczyniłam.
Znaczy się, życiowo to ja jestem przygotowana do świętowania (a jakże!) ale blogowo, czyli robótkowo, zdałam się jeno na wspomnienia.

Przeglądając archiwum wpadłam na takie oto okolicznościowe zdjątka:



Sercowo zapisały mi się takie oto naszyjniczki:


Do tego jeszcze ten żółciutki:


Okolicznościowo kojarzą mi się jeszcze te z różyczkami:


i te z korali...


i te z kamieni półszlachetnych...

... i wiele, wiele innych, ale alby nie przedłużać, w tym dniu chciałabym życzyć wszystkim już zakochanym i tym, którzy czekają na swoją jedyną miłość:

SZCZĘŚCIA, RADOŚCI I SAMYCH SŁONECZNYCH DNI W RÓŻOWYCH OKULARACH!


niedziela, 8 lutego 2015

[212] Jak zrobić kapcie na drutach?

Pomyślałam sobie, że jak już tak produkuję taśmowo te kapciochy, to "rzutem na taśmę" napiszę instrukcję ich dziergania.
Model, jak na obrazku:

Patrząc na kolorek tych papuci, trudno je nazwać "wizytowe", raczej bardziej domowe, ale cóż - jakie resztki - takie kapcie:)
Tak jakoś niefortunnie dobrałam te nitki, że zdjęcia wyszły mi rozmazane (okazuje się, że nie tylko ja dostawałam oczopląsu przy tym zestawie włóczek, aparat wręcz wariował, próbując automatycznie dobrać ostrość).
Ale do rzeczy.

Użyłam trzech nitek - o grubościach (tak na oko) 180m/100g.
Każdy ma inne resztki, więc postanowiłam jednocześnie operować ilością oczek/rzędów, jak i długością.

Algorytm tych kapci, to trzy jednakowe "części" przedzielone ścieżką prawych oczek, jak na zdjęciu:


W moim przypadku - nabrałam 23 oczka i przerabiałam drutami nr 4
Pierwszy rząd przerobiłam prawymi oczkami.
Drugi rząd to już 7 oczek prawych, 1 lewe, 7 oczek prawych,  1 lewe, 7 prawych.
Nieparzyste rzędy przerabiać jak rząd pierwszy, a parzyste jak drugi.

I tak dochodzimy do długości ok.  12 - 13 cm.


Teraz na prawej stronie robótki przerabiamy wszystko na prawo, a na lewej - na lewo, aż dochodzimy do tego miejsca:

W moim przypadku (rozmiar kapci 38 - 39), na wysokości 17 cm, zaczynam zmniejszać, czyli formować "nosek" kapci.
W tym celu, na prawej stronie, przerabiam pierwsze 6 oczek i 7 i 8 przerabiam razem. Potem kolejne 7 oczek i dwa następne znowu na prawo razem. Do końca pozostaje kolejne 6 oczek na prawo.  Całe to formowanie polega na tym, by w środkowej części kapci, przez cały czas pozostawała ta sama liczba oczek (w moim przypadku 7), a zmniejszała się ta liczba z zewnętrznych części.
Tak sobie radośnie spuszczam te oczka za każdym razem na prawej stronie, aż po zewnętrznych stronach pozostaną mi tylko 2 oczka.
Wtedy zakończam robótkę, przepuszczając pierwsze oczko przez wszystkie pozostałe.
Tak, jak tu:


Teraz zabieramy się za zszywanie.
Aby uformować piętę, musimy elegancko zmarszczyć środkową część robótki:


Potem pozostaje nam tylko zszyć resztę i mamy kapciocha :)

Zabawa jest o tyle przyjemna, że wzór prosty, resztki włóczek schodzą, a posiadanie takich kapci ma swoje zalety.
Jedna  - obuwie dla wszystkich tych gości, którzy upierają się, by zdjąć buty, a my wiemy, że od ostatniego mycia podłogi minęło już trochę czasu, pies dołożył coś "od siebie" (czyli nawnosił z podwórka piasek), a GOŚĆ ma jasne skarpetki!
Druga - gdy wybieramy się do kogoś z wizytą i aby nie zmarznąć w kopytka i nie latać w skarpetach po czyichś włościach, sięgamy do torebki i mamy gotowy pantofel na nogę.
Trzecia - froterowanie podłogi połączone ze ślizgiem  - zabawa o tyle samo przyjemna, co niebezpieczna :)

Potem wszytko wrzucamy do pralki i możemy zaczynać zabawę od nowa.
Kapeć wizytowy można przyozdobić kwiatkiem, kokardką, zrobić z eleganckiej włóczki (a nie z resztek nie do końca pasujących kolorów!) i paradować z gracją po apartamentach.
Oczywiście, dla bezpieczeństwa, by nie pozbawić się uzębienia, można podszyć kapcie czymś nieślizgającym się, albo zwyczajnie nakapać trochę silikonu. 

Ja w tym sezonie nadziergałam mnóstwo kapci, bo szykuje mi się wymiana starego obuwia na nowe:)

wtorek, 3 lutego 2015

[211] Czapka turban


Pierwszy raz robiłam taką czapkę, więc dla ułatwienia zrobiłam ją sobie z baaardzo włochatej włóczki.


Zainspirowana czapką, którą nosiła zawsze moja ciocia, postanowiłam wydziergać podobną.
Długo przypominałam sobie "jak to szło", aż postanowiłam pójść na łatwiznę i zrobić dwa modele z maskującej włóczki. Jeden z prototypów nadaje się prucia (jak odnajdę i poprzecinam te wszystkie nitki, którymi zszywałam czapkę), a z drugiego jestem zadowolona na tyle, że pokuszę się o model z jakieś bardziej "ogolonej" włóczki, by było widać tę "turbanowość" czapki.


A tutaj to już "poleciałam historią" i stworzyłam model militarno - trapersko - sarmacki: