środa, 10 czerwca 2015

[220] Sukienka z włóczki

Kieckę wydziergałam jakiś czas temu. Zimą zaczęłam, późną wiosną skończyłam. Ciuch przewietrzyłam, przeparadowałam się w chłodniejsze dni kwietnia i maja. Chcąc jednak pochwalić się Cyberświatu, musiałam czekać do czerwca, by ktoś z domowników raczył chwycić za aparat.

Praca długodystansowa, monotonna ale nie absorbująca wszystkich zmysłów. Z powodzeniem mogłam sobie dziergać i oglądać telewizję. Do samego końca nie byłam pewna, czy mieszczę się w założonym rozmiarze, bo nie chciało mi się ściągać tego miliona oczek na sznurek, by sobie przymierzyć i z powrotem nakładać ten milion oczek na druty.
Efekt - góra ciut za szeroka, ale co tam...


Szerokość kiecki regulowałam na bokach.


Od tyłu widać, że góra trochę za szeroka.


Teraz dziergam letnią kieckę z cienkiej bawełny. Jeśli będę się posuwać w takim tempie, jak z tą kiecką, to premierę mogę śmiało zapowiedzieć na jesień :)