wtorek, 5 stycznia 2016

[227] Skipper



Przełom roku sprzyja wszelkim porządkom i inwentaryzacjom. 
Właśnie jesteśmy na etapie przeglądu szaf, z którego to wynika, że:
 1.  Ja mam mnóstwo ciuchów do przeróbki;
 2.  Młoda radośnie pozbyła się połowy zawartości z okrzykiem: "a teraz czas na wyprzedaże";
 3.  Starsza oznajmiła: "koszulki mi się skończyły", czas na malowanki.

Pomyślałam, że najprościej, najszybciej i najtaniej jest zrealizować punkt trzeci, więc wygrzebałam kilka koszulek i zabrałam się do pracy.

Dziś udało mi się namalować tylko Skippera.
Po rozłożeniu całego warsztatu okazało się, że posiadam połowę sprawnych pędzli i tyleż samo farb, gdyż od jakiegoś czasu mam wspólnika, malownika, który sprawia, że wszytko co moje cudownie znika :)
A tak się cieszyłam, że Dziecię moje Młodsze wykazuje zainteresowanie sztuką przez duże "Sz".
Ginące szydełka i druty już przerabiałam, teraz widocznie czas na pędzle i farby!

Planowałam pomalować "rzutem na taśmę" od razu trzy koszulki tak, by za jednym bałaganem
i okupowaniem stanowiska (stół kuchenny), wysiłek mój okazał się opłacalny. No cóż, w takich okolicznościach przyrody, wysiłkiem było namalowanie czegokolwiek!

A tak wyszedł Skipper na ciemnej koszulce, co przy braku farby białej kryjącej uważam za nie lada wyczyn:







3 komentarze:

  1. Świetny efekt, podoba mi się :)
    http://bepopcorn.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Znam ten problem, u mnie czasami farby wyjeżdżają do akademika :)
    Świetnie sobie poradziłaś mimo braku podkładu... malowanie na ciemnych koszulkach to nie jest to co "tygrysy lubią najbardziej"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie znalazłam zaginioną farbę podkładową... zgluciałą, bo dziecię moje młodsze zapomniało, włożyć uszczelkę pomiędzy słoik a nakrętkę. W takich okolicznościach przyrody to odechciewa się jakichkolwiek prac twórczych :) Za to Starsza przytargała do domu stos "czystych" koszulek do pomalowania, bo ... promocja była!
      A promocje na czas wolny dodatkowy to gdzie dają?

      Usuń