piątek, 26 lutego 2016

[240] Gruba, zielona kiecka... czyli baaardzo tania/droga inwestycja

Sweter za TRZY STÓWY?! Niemożliwe? A jednak!

Na taką chudzinę, jak moje Dziecię Młodsze to można dziergać kiece z grubej włóczki. Materiału wychodzi mało, robota nie dłuży się niemiłosiernie i efekt też lepszy niż przy grubym, workowatym czymś tam.
Tak pomyślałam - ale, że ostatnio (tak dla sportu) postanowiłam mierzyć realny czas każdej mojej pracy, to jak to też ostatnio bywa - ZASKOCZYŁAM SAMĄ SIEBIE!


Problem wystąpił  też przy sposobie dziergania. Miał być bardzo obcisły (czyli należało użyć cieńszych drutów, by oczka nie były za duże i nie prześwitywały przy "obciskaniu") ale jednocześnie lekki, miękki i miły (czyli jednak grubsze druty, by układał się lekko). Kompromisem było użycie cieńszych drutów, niż zalecał producent, ale grubszych, niż te, które użyłam w próbce.
A, zapomniałabym - zlecenie było na "wcięty w talii"  - co znacznie utrudniało pracę, bo przy grubej włóczce widać każde zgubienie i dodanie oczek. Nie jest to obraz estetyczny. 
Wybrnęłam takim oto wzorem:



Wiem, słabo widać, ale taki akurat mam aparat pod ręką i o artystycznych zdjęciach mogę na tę chwilę zapomnieć.

Sweter, oczywiście dziergany metodą "na czuja", co w wolnym tłumaczeniu znaczy tyle samo, co "na oko", a w przekładzie dziewiarskim tyle, iż kompletnie nie korzystałam z żadnych gotowców. Odtworzenie tego dzieła będzie dla mnie trudniejsze niż samo jego tworzenie :)
No cóż, ja tak mam. Czasy, gdy korzystałam z żurnali, opisów, bądź sama je tworzyłam, to już tak zamierzchła przeszłość, iż mam wrażenie, że sięga czasów prehistorycznych.
A Dzieć mój Młodszy już prosi o duplikat w kolorze granatowym. Może da się przekonać na coś innego? 
A oto zdjęcie Dziecia - Patyczaka w obcisłym swetrze, bez majstrowania w Photoshopie:


A wracając do czasu pracy. 
Stoper włączałam za każdym razem, gdy chwytałam za druty.
Wyszło mi 26 godzin pracy:
- czas spędzony na dzierganiu - 25,5 godz
- zszywanie - 0,5 godz

Pokusiłam się zatem o wycenę swetra, wliczając opłatę 10 zł/godz.
Koszt samej robocizny (jak to brzmi!!!) to 260 zł
Koszt włóczki (po bardzo okazyjnej cenie) to 45 zł

Wyszło mi, że moje Dziecię nosi na grzbiecie swetrzysko warte 300 zł (słownie: TRZY STÓWY!!!).
Te marne 5 zeta odpuszczam dla równego rachunku :)

Nie kasuję, oczywiście Dziecia za tę przysługę, ale chcąc uczciwie wycenić to dzieło, musiałabym policzyć jeszcze tzw. MYŚL TECHNOLOGICZNĄ. 
No właśnie... a jak wycenić POMYSŁ moja droga córeczko? A raczej moja córeczko w drogim swetrze :)


14 komentarzy:

  1. Piękny sweter! Podziwiam za duży talent, ja jedynie umie coś zacerować, albo zszyć. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To już coś na początek - wszak nie od razu Kraków zbudowano :)A talent wcale nie taki duży - to tylko lata wprawy. dzierganie na drutach serdecznie polecam - zajęcie mocno odstresowujące (gdy się już człowiek trochę z tymi drutami otrzaska).

      Usuń
  2. Ach te nasze drogie córki :) im starsze tym droższe :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W przypadku mojej Starszej mogę dodać, że im starsza to droższa, bo większa (znaczy się szersza), co przekładając na materiał podwaja cenę :)
      Dobrze, że poczucie humoru ma po matce, bo inaczej naraziłabym się bardzo tymi słowami :)

      Usuń
  3. Córki nasze kiesze potrafią oproznic... :-) fajna sukienka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tak realnie patrząc - co zaoszczędziłam na swetrze (robocizna) - to wydałam na bieliznę dla Młodej. Bilans wyszedł mi na zero :)

      Usuń
  4. PIĘKNY SWETER !!! A co do kosztów: materiał, pomysł i robota = wcale niedrogo wyceniłaś, w mojej ocenie 450-500.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaak. Muszę tę Twoją wycenę Młodszej pokazać, może bardziej będzie cenić pracę matki swojej (ostatnio zgubiła rękawiczki, które jej zrobiłam i nie zdążyłam nawet światu pokazać, bo mi zwinęła spod druta). W tym przypadku koszt jest nie do oszacowania. Dwa dni pracy, trzy dni noszenia - to się nazywa amortyzacja!

      Usuń
  5. Piękny sweter. Chciałabym tak szybko dziergać. Na szczęście moje dzieci jeszcze są malutkie więc mam czas się wprawić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małe dzieci - mało dziergania. Duże dzieci - dużo dziergania :) Nawet, jeśli czasowo wychodzi na to samo, to zawsze warto spróbować. Tego, co mama wydzierga, to w żadnych sieciówkach nie ma!

      Usuń
  6. Wspaniały sweter, córka z figura modelki- tylko pozazdrościc. Bardzo podoba mi sie wzór. A wycena -nic dodac nic ując:-) Koniecznie musze pokazac Twój wpis mojej córci:-) Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziękuję za wizytę i miłe słowa.
    A ja muszę pokazać mojej córci Twój komentarz. Dziecku wydaje się, że wszystko samo się robi i to w cenie materiału! Czas przekazać pałeczkę (znaczy się druty i szydełko) młodszemu pokoleniu, bo jak samo nie spróbuje, to nie doceni wkładu włożonej pracy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam tak samo:-) A o przekazaniu pałeczki myslałam juz kiedys- niestety skończyło się na kilku podejściach:-)

      Usuń
  8. Witam serdecznie,
    Nazywam się Klaudia. Serdecznie zapraszam Cię do dołączenia do nowego serwisu Platforma Kreatywna http://platformakreatywna.com/, gdzie zrzeszamy wszystkie kreatywne strony. Swoim klubowiczom oferujemy zniżki na produkty, informacje o wydarzeniach, spotkania oraz darmowe pliki do pobrania. Serdecznie zapraszam.

    OdpowiedzUsuń