wtorek, 22 listopada 2016

[255] Terapeutyczne kapcie MYSZY

Myszowate kapcie wyglądają tak:


Zrobione są z prawdziwej wełny, takiej co to gryzie.

Dlaczego terapeutyczne? Bo mają swoją historię...
Przybyła do mnie Znajoma z torbą najprawdziwszej górskiej wełny z prośbą, bym zrobiła skarpety dla Jej jedynego wnuka. Znajoma zwierzyła mi się, że przedszkolak choruje często, mama biega po lekarzach, pakuje w niego samą chemię, przez co dziecię osłabione wraca do rówieśników, gdzie łapie kolejne infekcje. Wiadomo, jak choroba, to zwolnienie. A mama młodego nie może sobie na to pozwolić. W akcie desperacji wielkiej, pozwoliła swojej teściowej (a mojej znajomej) wprowadzić u Młodego tzw. naturoterapię. Polega ona m.in. na brodzeniu na przemian po gorącej i lodowatej wodzie. Potem rzecz jasna smarowanie nóg czymś tam i pakowanie w skarpety z najprawdziwszej wełny.
No właśnie, skarpety!
Jak się okazało, mamy z Młodym podobny stosunek do skarpet,  z tym, że ja nie cierpię ich robić (bo 5 drutów), a Młody nosić (bo gryzą). Do tego Młody niezbyt entuzjastycznie podchodzi do tego całego babcinego hartowania. A Znajoma podeszła do sprawy ambicjonalnie. Wiadomo - zdrowie wnuka to jedno, a udowodnienie synowej, że tzw. medycyna ludowa ma sens - to drugie.
Broniąc się przed dzierganiem skarpet, zaproponowałam inne, atrakcyjne rozwiązanie. Pokazałam Znajomej te kapciochy i zasugerowałam, by były zwieńczeniem, niejako nagrodą za to całe hartowanie w naprzemiennej wodzie.
Zrobiłam prototyp, który od razu został przekazany, bez uwieczniania.
To, co prezentuję, to jest drugi egzemplarz:





A teraz najciekawsze. Jak się okazało, nie tylko Młody pokochał te kapcie. Uwielbia je też Pan Kot. Po każdej hartującej kąpieli cała rodzina gania dookoła stołu. Młody goni Dziadka, Kot goni Młodego, Babcia Kota, bo bestia biegając na skróty zrzuca co popadnie. Słowem jest wesoło.
A wiadomo, śmiech to zdrowie!


I jak tu takich kapci nie nazwać TERAPEUTYCZNYMI?

8 komentarzy:

  1. Nie dziwię się Młodemu:-). Świetne kapcioszki. Pozdrawiam cieplutko:-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fantastyczna historia. Terapetyczne kapcie wyszły super :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetne są :)Ja buciki dla moich lalek majstruję na szydełku. Twoje myszki przesłodkie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetne kapciochy!;)
    Pozdarwiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Swietne kapcie,swietna terapia :)Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. O rany! Piękne kapcie i każdy chyba się w nich zakocha. Idealna alternatywa dla skarpet:)
    Uściski:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myszki może i milusie, ale "futerko" posiadają lekko gryzące :)
      No cóż, darowanej włóczce w kłębek się nie zagląda :))

      Usuń
    2. To są myszki masażerki i pobudzają krążenie:D

      Usuń