piątek, 28 października 2016

[252] Czapka Hełm Krasnoluda Gimli

Ten rodzaj hełmu nie daje mi spokoju.


Ciągle w tyle głowy kołaczą mi się jakieś nowe rozwiązania, dlatego postanowiłam je sprawdzić.
Efekt?


Jeszcze to nie to. Blisko, ale żeby sprawdzić kolejną wersję, która kołacze mi się po głowie, musi trochę czasu upłynąć. Taka "hełmonada" to męczące i zbyt absorbujące zajęcie. Zdecydowanie preferuję robótki "telewizyjne", co to głowa sobie a łapki sobie:)

wtorek, 25 października 2016

[251] Mitenki w dwóch wersjach roboczych

Aura sprzyja noszeniu rękawic, a technika wymusza modę na te rękawice.

Tak tak... bo kto klepał po klawiaturze telefonu w rękawiczkach to wie, jakie to trudne. A gdy jest się szczęśliwym posiadaczem aparatu z ekranem dotykowym, to wręcz niemożliwe.
Aby sobie teraz beztrosko poklepać w telefon, tudzież inny tablet, nie marznąc przy tym w łapy, należy zaopatrzyć się w parę mitenek.

I tak oto doszłam do sedna.
Postanowiłam porównać sposób dziergania mitenek, takich zszywanych, co to nie wymagają zapitalania na okrągło na pięciu drutach.

Tak się zagalopowałam w tym porównywaniu, że narobiłam  cztery lewe...

... do których rzecz jasna musiałam dorobić kolejne cztery prawe :)





Porównanie polegało na sprawdzeniu, czy lepiej dziergać kciuk w środku robótki (wtedy szew jest wzdłuż małego palca), czy lepiej modelować kciuk przy kciuku (jest to jakaś logika, bo szew też jest przy tym kciuku).
Wniosek z tego eksperymentu taki - lepiej zszywać na zewnątrz dłoni, czyli wyrabiać kciuk gdzieś po środku.

Narobiłam się tego jak dzika, a i tak muszę dorwać jakiś motek i spróbować wydziergać jeszcze inny sposób, czyli częściowe zszywanie od strony kciuka, a częściowe od strony małego palca. I do tego muszę znaleźć algorytm wrabiania kciuka gdzieś tam mniej więcej po środku, bo idealny środek, przy grubej włóczce nie działa tak, jakbym tego chciała:)

Ale naplątałam.
Lepiej jak pokażę różnicę na obrazku:



Moja lewa ręka zakuta została w mitenkę z dłuższym pokrowcem na kciuka. I właśnie od tej strony jest ona zszywana.. Prawa ręka odziana jest w mitenkę, gdzie kciuk wrobiłam dokładnie pośrodku robótki. Moim zdaniem warkocz mógłby być przesunięty o 1/2 oczka w kierunku małego palca. A to już komplikuje całą kompozycję, bo warkocz wkomponowany jest w ściągacz... i tu należy się zmóżdżyć przy następnym testowym dzierganiu. Ale póki co - mitenek mam już po przysłowiowe kokardy!

czwartek, 20 października 2016

[250] Stalowa kiecka...

... z nierdzewnej włóczki :)
Tak mi się skojarzyło, po tym jak wprawiłam w konsternację moją znajomą.

- Właśnie skończyłam stalową kieckę - zakomunikowałam.
- Czyli taką zbroję? - doprecyzowała znajoma.
- Przecież mówię, że kieckę. Zwykłą, prostą, normalną. Wydziergałam!
- Z drutu dziergałaś? - ta znowu swoje.
- Nie z drutu, tylko na drutach... ale z nierdzewnej włóczki! - palnęłam.
- Ciebie to już całkiem pogięło. Jak nie hełmy, to kolczugi... zaraz, że co? Weź ty mnie oświeć, albo nie, przyślij lepiej zdjęcie, bo po tobie to się można wszystkiego spodziewać!

Oj, tam zwykła kiecka, ale nie tak zwykle szara. Ona jest STALOWA!






Dziergana od góry, ściegiem prostym, telewizyjnym w kółko Macieju. Taka kieca, co to dzierga się sama, wystarczy dobrze łapki zaprogramować i wyłączyć myślenie:)