czwartek, 9 listopada 2017

[272] Termoforek Minionek



Sezon na termoforki uważam za otwarty!

Potrzeba zaznania ciepełka jest tak wielka, że stare, babcine sposoby wracają do łask.
Wystarczy wrzątek i gumowy worek na korek. No tak, ale potrzeby estetyczne też trzeba jakoś zaspokoić... Bo jak tu tulić się do gumowego wora?
 Ciepło rozluźnia mięśnie i odpuszczają powoli wszelkie napięcia, nie tylko te fizyczne. Jak ktoś ma w domu jakiegoś sierściucha, to wie, że głaskanie uspokaja obydwie strony. Tu mamy podobnie, z tą drobną różnicą, iż gumowy worek na korek jest w sam w sobie spokojny już na wstępie i do tego "wkładalny" w każde miejsce. Mam na myśli to, że kota pod kapotę to ja raczej sobie nie wsadzę, bo się nieborak udusić raczy.

Tyle tytułem wstępu, bo rzeczywistość przerosła wyobrażenia o ogrzewaniu babciną metodą.
Rzeczywistość napisała inny scenariusz na termoforki. Co prawda nadal mają za zadanie ocieplać, z tym, że nie tylko ciało...
Nowy scenariusz napisało życie.
Kiedyś, dawno temu zwrócił się do mnie pewien Pan z prośbą o wykonanie takiego indywidualnego termoforka, bo przeczytał u mnie, że takie cudo ociepla nie tylko ciało obdarowanej osoby, ale także ogrzewa relacje międzyludzkie. Mój indywidualny termoforek to Potworek , więc należałoby powołać do życia coś bardziej miłego. I tak powstał "Miziaczek", bo jak to Pan określił, koniecznie musi być z "miziastej" włóczki. Zdjęcie niestety nie zachowało się, bo cyknęłam "na szybko" komórką, a potem równie "na szybko" usunęłam, oczywiście jak zawsze niechcący...

Pomyślałam sobie, że skoro "PORA NA TERMOFORA" działa terapeutycznie na ludzkość,
to należałoby tej ludzkości dostarczyć więcej przyjemności.

Zakupiłam zatem gumowy worek na korek... i czekałam, aż wena mnie najdzie.
Nie najszła, aż do czasu, gdy znalazł mnie inny Pan, który poprosił o prezentowe ocieplenie metodą na termoforka (ale to już osobny temat). I tak oto medytując nad pokrowcem, powołałam do życia Minionka:

Uważam, że nieźle wpasował się w geometrię gumowego wora.

Na plaskato wygląda tak:


Od D... strony tak:





A nabąbany to nawet podpiera ściany:












Teraz czeka, aż go ktoś przytuli...


4 komentarze:

  1. Rewelacja! Za to uwielbiam rękodzieło, chcesz - masz i to dosłownie wszystko wedle życzenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I do tego jedyne w swoim rodzaju i jak to mawiała moja Babcia: "jedyny taki egzemplarz na świecie!" - jak to brzmi!

      Usuń
  2. Piękny... a te okularki - po prostu mistrzostwo :}

    OdpowiedzUsuń