Moja twórczość


…jest nieprzewidywalna i trudno mi określić, w którym kierunku zmierza. W zależności od okoliczności, stanu ducha i możliwości, pakuję się w nieznane przestrzenie, by po jakimś czasie powrócić do wypróbowanych i sprawdzonych metod twórczych. Mam na swym koncie rzeźbę, lepienie, szycie, malowanie, szydełkowanie, wyszywanie, dzierganie, klejenie, krojenie, plątanie, supłanie i sama już nie wiem, w co się przez te lata zamierzchłe pakowałam. Jedno wiem na pewno – było ciekawie! Obecnie, z czystej wygody i trochę dla przygody maluję koszulki, dziubię*  sobie ozdoby, coś tam wydziergam, coś tam ulepię…  ale nie są to już takie szalone projekty, jak za dawnych lat młodzieńczych (utkałam dywan 3x4 m!!! – a na same wspomnienie tego wyczynu, ręce mnie pieką!)

* Stawiam na oryginalność, więc sposób, w jaki wykonuję swoją pracę też musi być oryginalny. Moja dziubanina nie przypomina dzióbania, bardziej mozolne dłubanie. A że jakby nie było, dźgam czasem szydełkiem, czy drutem, więc powstało nowe słówko specjalnie na tę okoliczność.