czwartek, 7 czerwca 2018

[291] Pies z resztek włóczek






Piesek poducha, co to przytuli i wysłucha :)






Nadziergałam się, nazmóżdżałam się... ale warto było. Takiego sobie wymyśliłam i dokładnie takiego wydziergałam. Córka twierdzi, że to spasiony jamnik a ja twierdzę, że jak już się przytulać, to do dużej powierzchni :)

Najważniejsze, że dobrze mu z oczu patrzy...

czwartek, 24 maja 2018

[290] Kolorowy wąż


Poczyniłam kolejnego PYTONGA.
PYNONGI w mojej rodzinie mają już swoją historię, o której można poczytać sobie tutaj

 Takiego węża dzierga się... dłuuugo! Włóczkę zbiera się dłuuugo. Ogólnie praca nad takim monstrum rozciąga się w czasie i nazywana jest przeze mnie "dzierganiem zapasowym".
Cały proces technologiczny wygląda mniej więcej tak: jak nie mam weny twórczej albo muszę czymś zająć ręce, bo właśnie klapnęłam przed TV (a siedzieć bezproduktywnie to grzech),
to wtedy sięgam po pudło z "dzierganiem zapasowym".

Na pytanie:"zrobisz mi węża?"Odpowiadam zawsze NIE. A dlaczego? Bo wąż sam się robi.
Z doskoku i tak średnio przez pół roku, albo lepiej. Zasiadanie do węża w celu wydzierganie węża nie ma sensu, bo zaburza proces "dziergania zapasowego". Węża robi się przy okazji.
I jak ktoś trafi na okazję, to ma :)

 A tak wygląda rodzina węży:






No, nie rodzina jeszcze, tylko wąż i wężowa. Albo Mr. PYTONG i Mrs. PYTONGOWA :)

poniedziałek, 14 maja 2018

[289] Dziecięce sweterki

Jakiś czas temu napadło mnie natchnienie na sweterków małych robienie :)
A, że zdecydowanie lepiej wychodzi mi dzierganie, niż rymowanie to...



 Ubranka robiłam jak zwykle "z głowy, czyli z niczego", "na czuja", znaczy się...
Pierwszy był sweterek dla małej Julki:



A, że Julka ma brata, więc też "dziergnęłam" coś odpowiedniego:





Jak Wiktorek był taki malutki, jak Julka, to dostał ode mnie taki oto komplecik:





Lubię dziergać dla dzieciaczków, bo na efekt końcowy nie trzeba długo czekać, jeden film obejrzany = jeden sweterek wydziergany :)




niedziela, 18 lutego 2018

[288] Lifting słuchawek

Wypadałoby przy okazji prezentacji mojej radosnej twórczości wspomnieć, że Dzieć mój Młodszy (DmM) inwestuje w słuchawki droższe, które długo działają, ale nie wyglądają.
Dzieć mój Starszy (DmS) zaś woli tańsze,  które po okresie gwarancji jeszcze wygalają, za to już nie działają:)
I jak powszechnie wiadomo, te zepsute bez żalu można "skubłować". A co z takimi, co to miło się w nich słucha, a niemiło na nie patrzy?
Wtedy na ogół pada takie zdanie: "masz jakiś pomysł na..."

Tym razem na pomysł renowacji wpadłam "rzutem na taśmę", zaraz po tym jak wydziergałam czapkę, po której pozostał mi do niczego nie pasujący kłębuszek włóczki. No to go wpasowałam:




Szary jest po tej czapce:





A czarny, jeszcze przed czapką :)

Mam nadzieję, że słuchawki jeszcze długo posłużą, bo trochę energii w nie wpakowałam i jakby miały się złośliwie zepsuć zaraz po liftingu, to obiecuję, że zatańczę na nich kankana!




sobota, 27 stycznia 2018

[287] Jak zrobić kapcie "ciżemki" na drutach?

Metodą "prób i błędów" udało mi się wypracować najprostszy algorytm dziergania ciżemek.

Spróbuję go w łopatologiczny sposób pokazać na przykładzie dziecięcych kapci:


Taka rada dla początkujących: lepiej dorwać grubszą włóczkę w jednym skręcie, niż skręcać sobie nitkę z kilku kłębków.
Praca poglądowa, więc rozmiar wyjdzie taki mniej więcej, czyli mniej na dorosłego, więcej na dziecko. Akurat w tym konkretnym przypadku jak skończymy kapcie, to musimy wtedy poszukać do nich dziecko, które pasuje do tych kapci :)

Zaczynamy!
Nabieramy 25 oczek (liczba zawsze nieparzysta) na druty odpowiednie do włóczki.
Przerabiamy ściągaczem, zaczynając od prawego oczka (pierwsze brzegowe ściągamy z drutu a drugie przerabiamy na prawo, potem ściągacz lewo - prawo, aż do końca).
Teraz przekręcamy robótkę i to jest nasza prawa, reprezentacyjna strona (poznajemy po tym, bo nitka, którą nabieraliśmy oczka na drut, znajduje się po lewej stronie robótki, a nitka, którą przerabiamy, na prawej).
Przerabiamy ściągacz, jak leci kilka rzędów (u mnie 5).
Dzielimy robótkę na pół i zaznaczamy sobie środkowe oczko (np. agrafką). Mamy 12 oczek,
1 oczko zaznaczone i 12 oczek)
Dodawanie oczek następuje przez narzut.
Aby uprościć sobie pracę, narzuty będziemy robić na prawej stronie robótki. W tym celu, musimy się mentalnie przygotować do obserwacji trzech oczek, czyli tych dwóch po obu stronach zaznaczonego wcześniej środkowego oczka.
Przerabiamy teraz 11 oczek, robimy 1 narzut, przerabiamy 1 oczko (to z prawej strony tego zaznaczonego), 1 narzut, 1 oczko (to zaznaczone), 1 narzut, 1 oczko (to z lewej strony zaznaczonego), 1 narzut.
Na każdej prawej stronie będą nam przybywać 4 oczka z narzutów.


Lewą stronę dziergamy "jak leci" (wersja dla początkujących i tych, którzy preferują ażur), a osoby bardziej oblatane mogą sobie te narzuty przekręcić i przerobić takie przekręcone oczko na lewo, wtedy pozbędą się dziurek w robótce).
Przekręcamy robótkę i na prawej stronie przerabiamy wszystko na prawo, aż do magicznych trzech oczek, które mieliśmy mieć cały czas na uwadze. Zabawa zaczyna się od początku, czyli: narzut, oczko, narzut, oczko (zaznaczone), narzut, oczko, narzut.  Znowu mamy 4 narzuty.
I znowu przerabiamy lewą stronę "jak leci".



Aby zachować proporcje w przypadku tego kapcia kończymy dodawanie, gdy mamy w sumie 45 oczek na drucie.


 Jesteśmy na prawej stronie i teraz przerobimy sobie robótkę bez dodatkowych atrakcji.
Na lewej stronie, tak dla odmiany przerabiamy wszystko, ale już prawymi, nie lewymi oczkami.
 Powtarzamy zabawę na prawej i lewej stronie i mamy taki obraz:


Czas na spuszczanie oczek!
Ścieg pozostaje bez zmian, czyli same prawe na obu stronach robótki.
Oczka brzegowe przerabiamy dwa razem (czyli redukujemy i z dwóch robimy jedno oczko).
Kolejna redukcja następuje po obu stronach naszego magicznego środkowego oczka, czyli 2 razem na prawo, oczko środkowe, 2 oczka razem na prawo.
Kończymy symetrycznie, przerabiając dwa oczka końcowe razem.
Lewa strona, jak leci, czyli na prawo, bez atrakcji.
Prawa strona, powtórka spuszczania.
Lewa strona robótki, gładko na prawo.
I tak doszliśmy do momentu, gdy należałoby zakończyć nasze zmagania z kapciem. Policzymy oczka. Na drucie mamy już 36 oczek.
No to kończymy :)
 

Złożone wyglądają tak:


Przystępujemy do zszywania. Górną nitką zszywany piętę, a dolną podeszwę, z tym, że łapiemy oczka jak na obrazku, by nie wymodzić jakiego grubego szwu, co to w chodzeniu przeszkadza:


Kapcie po zszyciu prezentują się tak:


Alternatywą dla tego modelu jest taki wariant kapci

środa, 24 stycznia 2018

[286] Kapcie ciżemki z włóczki





Kołatał mi się po głowie już od dłuższego czasu inny pomysł na kapcie. Niby wiedziałam, jak mają wyglądać, ale nie do końca kumałam, jak zadbać o proporcje.

W końcu dorwałam druty i jak to mam w zwyczaju zaczęłam dziergać "na czuja".

Pierwsze powstały te kapciochy:


To są paputy na dwuletnie dziecko.

Później pokombinowałam trochę w tę stronę:





Potem spróbowałam na gładko...


 ... by za chwilę wrócić do ściągacza:





Na nodze prezentują się tak:




Myślę, że znalazłam już złoty środek, wiem, gdzie i jak dodawać, gdzie i jak spuszczać. Ale nadal jest to dla mnie świeży temat, bo ot tak, nie jestem jeszcze w stanie obliczyć rozmiaru kapcia. Tutaj metoda "na czuja" może być trochę zawodna, gdyż zależy od grubości włóczki. Ale co tam, popracuję i nad tym...






wtorek, 16 stycznia 2018

[285] Ogień na głowie


Ta czapka...

... mocno grzeje!

Jest to wzór na tzw. "trzaskające mrozy". Obręcz/opaska wydziergana jest z podwójnej nitki, reszta zaś z pojedynczej, by głowa trochę odparowała :)
Powstała na wzór czapki granatowej, z tej samej włóczki. Paradoks koloru polega na tym, że czerwona bardziej grzeje!



Różnią się wykończeniem góry i pomponem. Prawda jest taka, że wypstrykałam się co do niteczki i  puchaty pompon musiałam już nabyć drogą kupna w pasmanterii. A tak swoją drogą - pompon był w cenie włóczki!!!