piątek, 26 lutego 2021

[344] Mada Art Vision - historia prawdziwa...

 ... czyli Genesis marki osobistej


Zacznę od tego, że mam na imię Magdalena, a Mada to rodzinna ksywka, za którą nie przepadałam 🙄


Lata świetlne temu, gdy byłam dzieckiem, chętnie i z powodzeniem lepiłam tzw. dioramy w pudełkach po czekoladkach. Przeważnie wioski krasnali. Miniaturki, bo oszczędzałam na plastelinie. 

I tak kojarzona byłam zawsze z masami plastycznymi. Jakie było moje zdziwienie, gdy na 18 -tkę dostałam od ciotki z Francji pudło modeliny. Z przymusu (by się nie zmarnowało) i z radości tworzenia, zaczęłam czynić biżuterię wszelaką i rozdawać. 

Moja mama ochoczo nosiła te modelinowe twory (nowość w tamtych czasach), czując przy tym niesamowitą frajdę, gdyż od zawsze uwielbiała wyróżniać się z tłumu. Pracowała wtedy w wielkim gmachu, gdzie pracowały prawie same kobiety. Zauważyły one jej nowy outfit i zaczęły zamęczać mamę pytaniami typu:"a skąd?". Mama z dumą odpowiadała:"od Mady". Panie nieśmiało sugerowały, że chciałyby nabyć takowe twory drogą kupna. Mamie trudno było rozstawać się z wizerunkiem "tej jedynej", więc na odczepnego rzucała:"ale to jest drogie, bo to jest ekskluzywne. 

 Naciski były coraz większe, dlatego mama podała cenę zaporową (jak jej się wtedy wydawało)... a panie tę cenę o dziwo zaakceptowały. 

- Tanio się nie sprzedamy - powiedziała mi w domu, wyraźnie niezadowolona z takiego obrotu sprawy.
Tak oto postawiła mnie przed faktem dokonanym. Chcąc nie chcąc, stałam się producentką ekskluzywnej biżuterii modelinowej (na tamte czasy). No i musiałam dorobić do niej całą tę otoczkę ekskluzywności: opakowania, metki, no i nazwę... na którą nie miałam już wielkiego wpływu 😂

 
Do wkurzającej ksywki MADA, dorobiłam (tak dla draki) Art Vision, by było tak ekskluzywnie, zagranicznie, "hamerykansko"... Wymyśliłam na szybko logo... no i poszło w świat... 

I tak szło jeszcze przez kilka lat studiów (mój dealer pozostał w domu, więc całą produkcję oddawałam już do butiku).
Po latach (też dla draki), odkurzyłam tę "sławną" markę z lat młodości, by podłubać sobie jeszcze w rękodziele... ale to już historia na inne posty.

 



 


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza